Główna
Lekcje
Milonga O nas
Ciekawostki
Galeria
Hydepark
Subskrybcja
Linki
Kontakt
 
 
 
   
 

Na Hyde Parku piszemy tylko o tangu. Wpisy nie na temat, niekulturalne, powtarzające się, reklamy itp. będą usuwane.

 
   
 
     
  Hyde Park
Księga gości v0.3 - © 2005 by KESS

wpisów: 2828 na 57 stronach
<<< poprzednia -   6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16   - następna >>>

do fotelowych tancerzy
IP: 190.139.162.XXX • Data: Piątek, 11 grudnia 2009 07:31:21
Wezcie sie lepiej za ksztalcenie wlasnych umiejetnosci; mozecie sobie dowolnie udowadniac bog wie co a jak pojdzie sie na milonge to widok jest mizerny. W Polsce tango jeszcze raczkuje a juz mamy profesorow od estetyki i teorii ruchu, tylko z praktyka jakos na bakier. W '39 Polacy tez krzyczeli "silni, zwarci, gotowi" a dostali lupnia w ciagu miesiaca. Taka jest nasza rzecywistosc. Czy ktos z was widzial Chico na zywo? Czy nie uwazacie ze jezeli jest zapraszany przez organizatorow wazniejszych festiwali tango nie oznacza ze jest dobry, ze Ci ktorzy tancza dluzej od was i sa w srodowiskach ktore istnieja od lat nie znaja sie na rzeczy? Troche pokory! Pokazcie swoje umiejetnosci na parkiecie!

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Piątek, 11 grudnia 2009 02:14:33
Aż mi się łza w oku zakreciła: r-u-ch n-a-t-u-r-a-l-n-y :) - powiadasz?
Przepraszam, to taka dygresja. Nieliczni załapią o co chodzi.

Duncan. No tak, masz rację. To była taka "aksamitna" rewolucjonistka.
Jednak w jej przypadku bezpieczniej używać określenia "metoda", co też krytycy, teoretycy tańca - po wielu bojach, a jakże - teraz już powszechnie praktykują.
Technika - to dość zobowiązujące uszczegółowienie.
-Płynność, nieskończoność ruchu - one pojawiły się u Duncan same z siebie - jako naturalna konsekwencja dekonstrukcji ruchu baletowego.
-Ruch ze splotu, (tak jak rozważania o ruchu naturalnym) były już u Piacenza w Renesansie. No a skoro Renesans to powszechność zainteresowania wzorami starożytnej Grecji (w tańcu i muzyce - nawet bardzo).
Nowatorstwo Duncan, tak naprawdę, to wyraża się dopiero w rozmiarze tej jej "rewolucji". Bo ona pierwsza totalnie zerwała z klasycznym baletem.
Jak Chicho z klasycznym tangiem - stąd ta analogia :D i na tym rzecz jasna podobieństwa się kończą...
Ona była intelektualistką, zafascynowaną Nietzschem i Schopenhauerem... no ale to zupełnie inna historia.

A co do Argentyńczyków..., ewolucji... przypomniało mi się jak pewien znajomy (przy okazji podobnej dyskusji), na argument o ewolucyjnym rozwoju tanga, powiedział, że gdyby ewolucją tanga kierowała Matka Natura, to Chicho miałby tylko... uszy

od sio me siamo do sio o Tangu, Duncan i rozszarpaniu
IP: 82.210.146.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 23:04:05
Nie chcę Cię rozerwać na strzępy. co za makabryczne wizje?!
właśnie ze zmęczenia niechcący skasowałam swój napisany w odpowiedzi tekst a że jestem zbyt leniwa i wolę pracę twórczą od odtwórczej to odpiszę krócej.

Z Baumanem miałam do czynienia wyrywkowo, socjologii ani antropologii jako takiej nie studiowałam..natomiast kulturoznawstwo iberyjskie tak.
Z moich kontaktów z Argentyńczykami wnoszę, że traktują oni tango jako coś naturalnego, a rzeczy naturalne podlegają ewolucji.

Pokrótce już uzasadnienie co do tego że Duncan wprowadziła innowacje techniczne do tańca a nie tylko była ogniwem rewolucji tanecznej:
*płynność i "nieskończoność" następujących po sobie ruchów
*każdy ruch wychodzi ze splotu słonecznego
*wprowadzenie do tańca ruchu naturalnego, czystego w formie, pozbawionego scenicznej sztuczności
*ruch inspirowany naturą i sztuką grecką i renesansową a także i przede wszystkim naturalnym ruchem człowieka (głębokie empiryczne studia tego ruchu)

Zresztą jej technika jest przekazywana z uczennicy na uczennicy w szkole Duncan od czasu jej śmierci, więc udało się zachować częściowo tę spuściznę.

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 15:32:44
Zgoda: tanga już nie ma, ale to tylko do Ciebie, bo chyba wiesz o co chodzi ;). Tylko, że nie wszyscy na HP zgłębiali antropologię ( a może też by chcieli wiedzieć o co w dyskusji chodzi ). Czy Ty czytałaś kiedys sio mesiamo Baumana?. Taka Płynna Rzeczywistośc - np? Polecam. Nie jest to skomplikowana lektura. A po niej juz nie będziesz chciała rozerwać mnie na strzępy :D

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 15:25:37
Ależ to konkret: Duncan do TECHNIKI tańca nie wniosa nic. Pozostali, przez Ciebie wymienieni - tak. Jesli uważasz, że to nie jest prawda - napisz dlaczego.

pokazy
IP: 193.200.150.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 14:33:05
Jednym slowem najlepsze pokazy daly pary gdzie partner byl z zagranicy. Pary w pelni polskie nie wypadly najlepiej - ot druga liga.
W Europie na festiwalach zwykle wystepuja 1-2 najlepsze miejscowe pary. A u nas jakosc przeszla w ilosc. :?

sio mesiamo
IP: 82.210.146.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 14:16:01
do czego doszło żeby padały teksty że Duncan nie wniosła nic do techniki!!!! Graham, Limon, Cunningham też zapewne nic nie wnieśli.
jasne. obalcie wszystkie autorytety, bo tak jest modnie!!


kontestacja jest tylko wtedy wartością jeśli jest krytyką konstruktywną

brak konkretów to czcze gadanie

co poniektórzy zapominają, że jesteśmy tylko neotangueros a nie tangueros. tanga już nie ma...i wcale nie chodzi mi tu o tango nuevo

trzymanie się kurczowo schematu jest wyrazem lęku przez zagubieniem i nie ma nic wspólnego z artyzmem. poza tym schematu właśnie najłatwiej jest się nauczyć, żeby być kreatywnym i wszechstronnym trzeba mieć jaja

Re: Re:
IP: 83.12.186.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 13:57:13
"Tango to Warszawa, reszta probuje dobijac i to dosc marnie. Pokazy na festiwalu krakowim ponizej krytyki ale warszawa tez sie nie miala czym chwalic."

Przecież pokazy w Warszawie dał Kraków, Gdańsk i druga liga warszawska. Nie wystąpili najlepsi np. Janek, Mateusz, Cezary, Jakub ani nikt ze zdolnych obiecujących i dobrze się zapowiadających.... Oczywiście mam na myśli pokazy przed przerwą, bo po przerwie tańczyła Maia i Luiza, a to jest najwyższa półka w Polsce. Dla obrony W-wy dodam, że obie sa z tego miasta.

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 13:54:44
sorki: nie współczesnym tylko nowoczesnym, oczywiście. A co do kodyfikacji, to każde tango da się zapisac, notacją i ruchu i muzyki. Ale to też jest argument przeciwko Chicho. Nawet najbardziej racjonalny ze wszystkich.

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 13:25:03
Sens jest zawsze ;). To zależy kto do czego dąży. Celem może być znalezienie satasfakcjonujacej, wyczerpującąej definicji, albo sama przyjemność szukania. Ja wolę to drugie.
Myslę, że problem polega na tym, że w potocznym myśleniu mieszamy kilka par pojęć. Racjonalne, empiryczno-poznawcze podejście do jakiejś metody nie oznacza, że nie możemy stosować narzędzi humanistycznych. Możemy. Byle umiejętnie.

Wszystko zależy w jakich kategoriach rozpatrujemy "tango". Wybieramy określoną kategorię: np "technika". Opisujemy tą technikę - uzgadniamy jej najbardziej ogólne ( ale znów nie w potocznym znaczeniu ogólności: tu chodzi o indukcję), charakterystyczne cechy i według nich sprawdzamy czy taniec Chicho mieści sie w tej kategorii, czy nie. Akurat w tym przypadku wyjdzie, że nie.
Tyle empiryzm.
A po co humanizm? Bo taniec Chicho można rozpatrywac w kategoriach "zmiany". Coś jak Duncan w tańcu współczesnym. Ona tez była tylko rewolucjonistką. Technicznie do tanca nie wniosła nic. Rewolucjoniści nie są budowniczymi.

Re: sio
IP: 94.75.71.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 12:51:43
Można skodyfikować styl tanga, ale nikt tego nie zrobił, a próba przecież była (co najmniej jedna).
Ja uważam, że to co tańczy Chico to tango, pytanie czy mam rację jest bez sensu. Mam rację, przynajmniej w moim rozumieniu tanga (możemy je skodyfikować jako "tango Chico" i dołączyć do Twojej listy).
Co do J. Rodrigueza - to nie on się zmienił, ale moje rozumienie tanga i estetyki tańca.

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 12:04:29
re: acha - nie, to nie ja. Ale fakt, z tangiem walczę juz kilka ładnych lat i nie za bardzo mi to wychodzi. Albo przynajmniej nie tak jak by się chciało żeby wychodziło.

Re: Chicho i inni. Nie zgadzam się. Każdy taniec można skodyfikować. każde z osobna: tango klasyczne, salon, apilado i inne ich warianty są systemami ruchu opartymi na logicznym, przejrzystym kodzie. Dlatego tango dało się w ogóle odtworzyć po latach zapomnienia. Dlatego w ogóle można się go nauczyć.
Kręgosłup tanga tworzy specyficzny sposób chodzenia. I ten też można dość łatwo opisać z punktu widzenia kinetyki (co nie znaczy, że to jest łatwe do opanowania) Hm, najprościej można to ująć tak, że ludzkie ciało poruszając się w przestrzeni automatycznie wyznacza usystematyzowane kształty, bo samo jest pewną funkcjonalną strukturą. Plus, rzecz jasna, osobista skala możliwości tancerza i ścisły związek z całym kontekstem kulturowym, społecznym (antropologia, socjologia).

Żeby zatańczyc tango nie trzeba być ani antropologiem, ani socjologiem. Wystarczy (! ;) ) załapać specyfkię ruchu.
To co zrobił Chicho, to wspominana już w poniższych moich postach dekonstrukcja starego systemu, struktury, istoty, samego rdzenia tanga. Tylko że bez nowych propozycji.
Dlatego zgadzam się z Tobą, że taniec Chicho to czysta zabawa ruchem. Ale już bez zachowania specyfiki tanga. W języku estetyki mówi się o czymś takim: manifestacje ruchowe :D.
Gdyby Ch podmienić na jakimś pokazie partnerkę, która np tańczy tylko salsę, albo czaczę (nie przez przypadek wymieniam te 2 tańce), to żaden zawodowy tancerz czy krytyk nie zorientował by się, że on tańczy tango.
A co do Rodrigueza - był mistrzem kiedy tańczył z Rochas. Zerknę na yuotube, co z nim się teraz dzieje?

Chico i inni
IP: 94.75.71.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 09:37:07
Tango ma dla mnie tę zaletę, że nikt, absolutnie nikt, nie potrafił go skodyfikować. To czy tańczymy tango oraz czy robimy to dobrze, zależy od osoby, która ocenia nasz taniec. Ktoś powie oglądając "pokaz" na ulicach BsAs: "jakie piękne tango" inny "to w ogóle nie jest tango, to jakiś taniec estradowy".
Tango cały czas się rozwija i marudzenia konserwatystów nic tu nie zmienią. Nawet w przypadkach bardzo tradycyjnego tanga: inaczej tańczy np. Osky, inaczej jego ojciec i prawdopodobnie dziadek tańczył jeszcze inaczej. Są ludzie, którzy wychodzą poza schematy narzucane im przez poprzednie pokolenie, czasami ich styl się przyjmuje, czasami nie. Czytałem tekst M. Pla, który napisał, że chcąc podsumować tango jednym słowem możemy powiedzieć "elegancja". I w tym przypadku nie jestem przekonany czy taniec Chico byłby dobrym przykładem tanga. Zmienia się też rozumienie elegancji w tańcu :) - ot choćby J. Rodriguez - kiedyś uważałem, że jego taniec jest bardzo, wręcz skrajnie elegancki - dziś już tak nie uważam (delikatnie rzecz ujmując). Sądzę, że słowo elegancja należy zastąpić słowem "zabawa". Tak, tango to dyskoteka w stylu argentyńskim. Nie jesteśmy żadną elitą (tak jak ewidentnie elitą nie czują się tangueros w Buenos Aires, chyba że elitą tangową), tańczymy na imprezach po prostu w innym stylu, mając trochę inny kodeks zachowań. Chodząc na milongi idziemy się bawić, a nie zachowywać dziedzictwo kultury. I dobrze. Komuś podoba się Chico, komuś nie - i dobrze. Bez względu na ocenę jego tańca jednak, pisanie, że aby tańczyć tak jak on wystarczy krótki trening (4-5 lat) i jest wielu potrafiących tańczyć tak jak on to jednak gruuuuba przesada i w moich oczach naraża na śmieszność.

Europa i inne takie
IP: 190.55.226.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 01:33:06
Marudzenie.... Na tle Europy wcale nie wypadamy tak źle. Jak na tak małe środowisko jest całkiem nieźle. Nie jest to tylko moja opinia ale też znajomych nauczycieli (również z Argentyny)
Piszę o tym co można zobaczyć na milongach, takim zwykłym towarzyskim tańczeniu a nie o pokazach i występach.

Olga
IP: 94.75.121.XXX • Data: Czwartek, 10 grudnia 2009 00:49:51
Tadziu, zostawiłeś buty w basenie.
Tymczasowo zaopiekowałam się nimi.
Przyniosę je ze sobą w sobotę na Miedzianą.
Do zobaczenia.

ale
IP: 89.206.5.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 21:12:07
któż twoim zdaniem jest wybitny ?

acha
IP: 213.17.181.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 19:09:33
i ten zwany"kontrowersyjnym"dyskutant niech przestanie wypisywać sobie laury, bo jeszcze początkujące uwierzą w jego klasę. osobiście tańcząc z nim nudzę się śmiertelnie, ale alternatywy brakuje. cały czas tańczy dwa kroczki i ta mała ilość wcale nie przenosi się na jakość. wolę tańczyć niz siedzieć, a niestety panów jest jak na lekarstwo.

ale
IP: 213.17.181.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 18:59:45
jest coraz lepiej. ilość prowadzących poprawnie ostatnio(od roku, dwóch)sie zwiększa wyrażnie. trzeba być optymistką. jednak tej setce czy dwóm do miękości kilku najlepszych trochę daleko. zdolniejsi i pracowitsi są w kazdej dziedzinie. najbardziej lubię tańczyć z tymi którzy długo tańczą i nie wstydzą się ciągle douczać. zaskakują mnie ciągle swoimi postępami. coraz to mają jakiś element poprawiony do wysokiego poziomu. gratuluję panowie. oby tak dalej ciągnąć ten wózek ! no i nauczyciele. szkoda, że tylko jeden jest wybitny.

re: patrz
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:56:15
smiertelnie powaznie: tak to widze.

patrz,
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:53:31
no to mamy problem :-P. 98% sztywniaków, powiadasz? Po 10 latach tanga w Polsce? Nie. To jest bardzo pesymistyczne spojrzenie. I mało obiektywne.

Re:
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:48:42
wiesz ja wchodzac na milonge widze 98% ludzi tanczacych sztywno.Zapytaj prosze partnerek tych najlepszych,ilu facetow naprawde dobrze tanczy. 200 osob !? nie ma szans a szkoda. W krakowie i wrocku widzialem po 1 partnerze. przesadzasz z ta jakoscia. Chyba ze mowimy o autorze bloga co to sie uwaza za gwiazde;come on! Tango to Warszawa, reszta probuje dobijac i to dosc marnie. Pokazy na festiwalu krakowim ponizej krytyki ale warszawa tez sie nie miala czym chwalic.

Oooo?
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:44:16
Czy to Admin skasował czyjś wpis o tancerzach w Europie? Bo bez niego to moja wypowiedź poniżej nie ma za bardzo sensu....

też nie.
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:42:03
Za granicą naszego kraju, sytuacja wygląda dokładnie tak samo. Jest około 20 dobrych tancerzy w dużych miastach i setki klonów modnych argentyńskich nauczycieli neo. Pod tym względem, aż tak bardzo się ani od zachodniej (ani wschodniej: Rosja) Europy nie różnimy.

o nie,
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:34:44
tu sie kompletnie nie zgodzę :D. Co to znaczy "na poziomie"? Czołówka nam się zgadza.
Ale ona się składa nie z samych Warszawiaków (na szczeście). Czytajmy się ze zrozumieniem. Pozostali (czyli te 2 setki) tanczą 3-4 lata i więcej: z pasją, poszukując, już mają pewne osiągnięcia, radzą sobie z prowadzeniem, pozbyli się sztywności poczatkujących. Mnie tylko dziwi, że tak wiele osób na etapie fascynacji Chico zatrzymuje się na dłużej niz rok-dwa. A to według mnie kompletna stata czasu. Utrwala się tylko złe nawyki.

+
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:28:48
dodam ze mielismy przyklad podczas festiwalow w wawie i krakowie. Nasi nauczyciele to na prawde nie jest czolowka europejska :) Zapytaj lub sprawdz kilku z tych swietnych tancerzy jak sobie radzili na warsztatach u takiego chicho

re:
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:24:59
bez zlosliwosci szczerze i od serca: w Polsce tanczy na poziomie okolo 15 osob partnerow z czego 12 w Warszawie. Warto czasem sie ruszyc poza granice naszego pieknego kraju :-)

mam :-)
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 16:14:45
W Warszawie ze 40 osób, po połowie z tego w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku. Katowice i jeszcze kilka pomniejszych miast. Ze dwie setki osób tańczy w Polsce tango około 3-4 lat i dłużej - prowadzą dość swobodnie, na mniejszym lub większym luzie. Na wyższym, dość wysokim poziomie ( i nie w stylu Chicho ) tańczy jakieś 10-15 osób.
Mówimy o meżczyznach oczywiście. Warto się czasem ruszyć poza własne miasto kolego/koleżanko ;)

re: sio
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 15:56:44
hahahahah setki? czlowieku, czy Ty masz pojecie o czym piszesz?

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 15:21:07
Bez przesady. Tańczących na luzie z dobrym prowadzeniem na naszych milongach są setki. Wiekszość z tych osób to idealne kopie Chicho. W identyczny sposób wiosłują rękoma. Identycznie akcentują rytm przytupując, przystając, przenosząc ciężar ciała w miejscu, podnosząc po bocianiemu wysoko to jedno, to drugie kolano. Od czasu do czasu jakaś prosta sacada. Nie widzę w tym nic złego. Każdy chce się w końcu zacząć bawić swoim tańcem. Tylko błagam, nie róbmy z tego "mistrzostwa".

\\"trochę pokory\\"
IP: 190.55.226.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 15:14:40
to nie tutraj, tu tego nie znajdziesz

re: do:początkująca
IP: 89.171.79.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 15:05:51
a co ma zachowanie miedzy tandami do techniki ,bo o tym tutaj rozmawiamy? Kogo obchodzi jaki ma charakter czy lubi lody waniliowe czyo zielone rajtuzy? Na warsztatach uczy super tanczy moim zdaniem genialnie a techniki trudno mu odmowic.Jest moze kilku tancerzy o takiej technice i muzykalnosci i,nie czarujmy sie nikt w polsce nie ma szans sie zblizyc nawet to tego poziomu. Luz? wystarczajaco wielu sztywniakow mamy na milongach. Zatanczcie cos na luzie zatrzymajac przy tym technike prowadzenia: chetnie popatrze.
Troche pokory.

sio do poczatkująca+
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 15:00:32
Wydaje mi sie, że sama sobie doskonale potrafisz odpowiadać na wiele pytań. Też uważam (jak we wpisie niżej) że z upływem czasu wątpliwości dotyczących tańca jest coraz mniej. Albo zmienia się ich jakość. To zależy kogo jaki rozwój interesuje.

Pytasz o prowadzenie. Skutecznie może prowadzić każdy tancerz. To kwestia wprawy. Mistrz powinien prowadzić i skutecznie i pięknie. A jeśli nie pięknie to dyskretnie. Można prowadzić skutecznie energicznie używając rąk. I nawet w pewnych przypadkach będzie to mało uciążliwe dla partnerki. Ale zawsze bedzie wyglądało nieestetycznie. Jak u Chicho.

do:początkująca
IP: 188.147.103.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 13:48:16
Kiedy zaczynałam tańczyc tango zupełnie przez przypadek zatańczyłam publicznie z osobą doskonale tańczącą tango. Wszyscy byli zachwyceni i uważali ze to moj partner jest początkujący. tylko ze publika nie znala sie na tangu. A zatem po prostu w miarę poznawania - będziesz coraz lepiej wiedzieć co jest wysokim poziomem a co nie.
Bedziesz tez zwracać uwagę na rózne elementy techniki i stylu w róznych swoich etapach tanczenia.
Ja np, teraz moge chodzic na milongi i nie tanczyc a tylko obserwowac dobrze tanczących partnerów. Bez zbednych ozdobikow i miotania sie na parkiecie.
Co do Chi - widziałam jego pokaz 2 tyg temu w Rzymie, nie wiem jakim jest nauczycielem ale muszę przyznac ze jego zachowanie w trakcie pokazu (miedzy tangami) nie bylo zachwycające. Obrażony, nadąsany, wielki foch. Powiedziałabym nawet - prostacki.
pozdrawiam

sio
IP: 83.5.164.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 11:56:00
Bo to jest nabieranie wody sitem.

Rozumiem, sio mesiamo, że domagając sie "szczegółów złej techniki" chcesz taniec Chicho poddać jakiemuś empirycznemu badaniu. Tylko widzisz problem polega na tym, że w takim badaniu "materiał" musi spełniać pewne warunki.
Rewolucja Ch polegała na tym, że dokonał absolutnej dekonstrukcji metod tradycyjnego tanga. Praktycznie do zera. Taki zabieg ma sens, ale tylko wtedy jeśli autor jednocześnie proponuje coś równie lub bardziej wartościowego w zamian. To tzw twórcza rekonstrukcja.
A tu nic, chociaż minęło kilka ładnych lat.

Za to taniec Chicho i cała idąca za tym ideologia bardzo ładnie wpisuje się w kulturę masową.
Jest dostępnie, łatwo, szybko, przyjemnie i dla wielu. Już nie trzeba latami ścibolić podstawowych kroków w chodzeniu.

To nie jest przypadek, że właśnie teraz (chociaż tańczy coraz więcej ludzi na całym swiecie) postanowiono wpisać tango na listę UNESCO. Raczej nie chroni się tego co w nadmiarze ;) .

Kulturę masową traktuję jako zwyczajne zjawisko socjologiczne. Ani mi w głowie oceniać. Uczestnicy totalnej zabawy często myślą, że biorą udział w jakimś "elitarnym" przedsięwzięciu. I ok, pisać o tym trzeba, ale nie z intencją "uświadamiania" czy "edukowania" kogokolwiek.

zajrzę dzisiaj
IP: 212.160.173.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 10:50:52
do Sotano ok 21
Stasiek

sio mesiamo
IP: 82.210.146.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 10:07:37
Staśku, albo Panie M, gdzież Cię można podziwiać?

pani K

to o mnie
IP: 212.160.173.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 10:03:27
co prawda mam na imię Stasiek, ale mówią do mnie "M" - jak w filmach Bonda

re najlepszy
IP: 81.219.244.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 09:05:05
Skoro o dobrych warto mówić, to wyjaw nam kim jest ów Pan M.

Piotr Woźniak • piotr.wozniak@tango.waw.pl • http://tango.waw.pl • Warszawa
IP: 87.206.243.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 01:41:35
Witam wszystkich,
zapraszam na praktikę do Klubu Sotano. 300 m kwadratowych profesjonalnego parkietu do tańca powinno zachęcić wszystkich, którzy szukają przestrzeni, aby pomachać nogami :)
Spotykamy się w każdą środę, godz. 19:00
Klub SOTANO
ul. Przeskok 2 (Centrum, pomiędzy ul. Szpitalną a Złotą)
Wstęp wolny do końca roku ;)
Zapraszam
Piotr

sio mesiamo
IP: 82.210.146.XXX • Data: Środa, 09 grudnia 2009 00:08:04
Aż kurcze się chyba zapytam o Chicho na jakimś forum tangowym z Buenos, bo nie wytrzymam. Mam wrażenie że fakt, iż mi się spodobał filmik wywołał lawinę emocji. Po raz pierwszy się z czymś takim spotykam.

Nadal czekam na szczegóły złej techniki tegoż tancerza w celach edukacyjnych.
O luzie już dużo mowy było ale to trochę brzmi jak nabieranie wody sitem.

Moim zdaniem luz jest w tangu bardzo istotny i to na początku nauki go brak, co powoduje nie tylko nadwyrężenie kończyn przeróżnych, jak i brak możliwości puszczenia luzem w strategiczych momentach (np. w gancho).
Zatańczyć tak aby mieć full control a wyglądało luzacko to bardzo trudna sztuka.

Tu fajne porównanie do przeszłości i teraźniejszości Barysznikowa. Piękno tańca może się opierać na 100% realizacji sztywnych zasad techniki tanecznej, ale nie każdy to czuje ani tak chce...są ludzie którzy wolą większy udział autoekspresji, bo to daje możliwość czucia tańca w pełni sercem duszą a nie tylko mięśniami i ścięgnami.

początkująca + do sio
IP: 80.55.31.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 22:09:23
Ja mam mnóstwo pytań i watpliwości, ale jedne dotyczą techniki, drugie zaś estetyki tańca. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że te sprawy nie do końca muszą się łączyć. Skąd wiesz, że Ch dobrze prowadzi - powiedz mi, laiczce, po czym można to poznać, oglądając jedynie pokaz? To żaden zarzut - ja po prostu nie jestem pewna. Początkowo zdarzało mi się słyszeć bardzo pozytywne opinie na temat Ch, ale w związku z tym wątkiem na forum zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak jest, że o kimś mówi się, że dobrze prowadzi, ale często pięknie to właśnie wygląda tylko partnerka.

najlepszy
IP: 193.200.150.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 21:28:54
o dobrych zawsze warto mowic: dla mnie najlepszy jest M.

Do: i Re Hm ... 2
IP: 89.206.5.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 21:17:53
Jestem właśnie jedną z pań i śmiem wątpić, że istnieje jeden najlepszy tancerz tanga w Polsce

edyta jaroszewicz • edi_tango@o2.pl
IP: 80.238.121.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 20:59:21
Moi Drodzy,


Wieści złe szybko się rozchodzą a dobre jeszcze szybciej, czy jakoś tak to szło ;-).
Jutro wyjątkowo nie ma milongi w Equilibrium, ponieważ ekonomiści z SGH, robią zamknięta Mikołajkową imprezę.
A dziś przyjaciele z Centralnego Basenu Artystyczny zaprosili Was serdecznie ponownie w w swoje gościnne progi.
I takim oto sposobem spotykamy się jutro 9 grudnia w CBA, przy Konopnickiej 6.


Paweł Biel, DJ na którego zawsze możemy liczyć, będzie dbał o muzykę i zagra specjalnie dla Was. A co zagra i jak, przekonacie się już jutro.
Wieczór środowy spędzimy zatem w nieznanej Wam jeszcze sali teatralnej z parkietem, przy doskonałej i pięknej muzyce.

Zapraszamy Was serdecznie od 20.30 do 1 w nocy a może i dłużej.
Wstęp na milongę kosztuje 10 zł.

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenie

Edyta "edi " Jaroszewicz
501 409 575

sio
IP: 83.5.155.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 20:25:49
Do Poczatkująca+: Aa... to szukamy odpowiedzi na zupełnie różne pytania. Ja nie mam żadnych watpliwości, że Chico dobrze prowadzi. Ja pytam jego fanów: dlaczego to prowadzenie tak kiepsko wygląda.

Oczywiście, że istnieją obiektywne sposoby oceny tańca. W każdym są charakterystyczne elementy. Tango to cały system. Kiedy wyrzucasz z tego systemu po kolei wszystkie charakterystyczne elementy tworzące jego specyfikę, to w końcu nie zostaje już nic do oceniania. (jak w przypadku Chicho - doszło do paradoksu, bo jego można oceniać tylko w stworzonych przez niego samego kategoriach oceny). A jak się to przekłada na estetykę? To widać gołym okiem: moim zdaniem przyjemnie dla tego oka tańczy tylko partnerka ;)

początkująca +
IP: 80.55.31.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 18:51:41
Właściwie mnie też chodziło o odpowiedź na podobne pytanie - niezależnie od tego, kogo uznamy za mistrza. Czy jest jakiś obiektywny klucz do takiej oceny? Mówiąc o tym, że różne partnerki różnie odbierają prowadzenie tego samego partnera, miałam raczej na myśli dwie partnerki tej samej klasy i wybitności. I stąd moja wątpliwość, na ile taki partner ma obiektywnie dobrą technikę, a na ile jest to kwestie subiektywnych wrażeń jednej czy drugiej pani i pokłosia ich opinii, która krąży w środowisku?
Nawiasem mówiąc, zastanawia mnie czy nie mając możliwości "wypróbowania" Chicho na naszym podwórku, możemy w ogóle rozmawiać o jego technice i co ta rozmowa może przynieść? Czy bez próbowania można mówić o smaku potrawy? A jeśli znajdzie się taki, co wypróbuje, to czy ja mam zawierzyć jego opinii? Przecież nie wiem, czy opiera ją na subietywnym wrażeniu, czy na obiektywnym kluczu, o którego istnienie zapytuję...

sio
IP: 83.5.155.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 18:29:12
Przepraszam, ale nie wiem co to są "oczywiste obszary" wiedzy o tangu. Możesz jaśniej?.
I jeszcze o "ugruntowanych" poglądach: nie tylko ja czekam na jakieś objawienie rzeczywiście mistrzowsko tańczącego faceta w stylu neo. Na miarę Piazzolli w muzyce. W neo wszyscy (faceci) są rozpaczliwie jednakowi.

Do rozśmieszonej: ok, rozumiem, że Tobie wystarcza rekomendacja: "Chicho jest mistrzem, chodzą się do niego uczyć najlepsi nauczyciele". Świetnie. Ja tylko proszę o wyjaśnienie CZEGO ludzie się uczą od Chico. Jeśli się uczą czegoś wyjątkowego, to coś z tej wiedzy powinno dać się przynajmniej z grubsza opisać, czyż nie?

do Re i hm 2
IP: 83.5.65.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 17:58:26
spytaj się pań

Re sio z 10.49
IP: 83.5.65.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 17:55:59
sądzę inaczej . mi dokucza w anonimowości tego forum , że ta sama wypowiedż w ustach początkującego nabiera całkowicie innego znaczenia niż w ustach starszaka . o ile pewne niezrozumienie i nieznajomość tematu u początkujących wymaga spokojnej dyskusji i watpliwości często sam sobie wyjaśni, o tyle zdecydowanie błedne pojmowanie tematu przez zaawansowanego musi spotkać się ze stanowczym przeciwdziałaniem w pojawianiu się tekstów wypaczających oczywiste obszary wiedzy o tangu .
ugruntowane poglądy zmienić trudno .

re: sio
IP: 89.171.79.XXX • Data: Wtorek, 08 grudnia 2009 17:23:25
ja nie widzialam setek takich ktorzy tancza jak chicho :-) Na jego zajecia w Buenos Aires przychodza najlepsi nauczyciele ale oczywiscie jakis anonim na hajdparku wie lepiej. To mnie rozbawilo

Programming by KESS
 
 
  statystyka