Główna
Lekcje
Milongi O nas
Ciekawostki
Hydepark
Subskrypcja
Linki
Kontakt
 
 
 
   
 

Na Hyde Parku piszemy tylko o tangu. Wpisy nie na temat, niekulturalne, powtarzające się, reklamy itp. będą usuwane.

 
   
 
     
  Hyde Park
Księga gości v0.3 - © 2005 by KESS

wpisów: 3209 na 65 stronach
<<< poprzednia -   39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49   - następna >>>

królestwo...
IP: 77.113.46.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 21:42:26
... za tanguere! Tak ładnie grają, a tu nie ma z kim. I wy potem, drogie panie, narzekacie na brak partnerów? Czterech tu stoi i przebiera nogami :(

z teatru
IP: 77.113.46.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 21:33:07
z ostatniej chwili: tłum wychodzący ze spektaklu zatarasował parkiet... Nie da się tańczyć, ale to nic, bo i tak nie ma komu...

oops
IP: 77.113.46.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 21:13:53
wstęp WOLNY miało być :)

al Tango
IP: 77.113.46.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 21:11:42
potwierdzam z teatru: koncert zaczyna się za kilka minut, wstęp wojny. Posadzka do tańca: marmury, a nie żaden beton. Miłego wieczoru.

r
IP: 77.112.5.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 20:50:19
zjawisko było i jest. funkcjonuje nawet określenie na te miłe panie: cifianki.

Piotr
IP: 83.6.139.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 20:48:24
Nie miałem intencji, drogi/a KM, aby komukolwiek dogryzać. Dygresja o kanapie (wiem, że już nie istnieje) była tylko demonstracyjnym podkreśleniem pewnego stereotypu. W świadomości wielu warszawskich tangueros wzmiankowana kanapa jednak z czymś się kojarzy.
Trochę osiągnąłem więc cel, który sobie założyłem, chociaż teraz zdałem sobie sprawę, że mogłem tym skojarzeniem kogoś dotknąć. Wybaczcie. To nie było świadome.
A tak na marginesie - mam wrażenie, że w ogóle te wypowiedzi, które tu czytam, są jakby łagodniejsze niż kiedyś. Może to tylko przypadek, a może przybyło tu kilku nowych dyskutantów z pogodnym podejściem do rzeczywistości, bo choćby Puzon przyznaje, że nie jest tancerzem z wielkim stażem.. A i Ty mnie nie zjechałaś/łeś od stóp do głów.

A teraz dwa zdania a propos tancerek z CIFu, o których piszesz, że są nie dość, że dobre, to czasem pozwalają sobie na tandę nie tylko z tancerzami najwyższej próby. Po moich pierwszych rozczarowaniach nadętą atmosferą w tym klubie nie odwiedzałem tego miejsca przez prawie rok. Po tym, co przeczytałem w Twoim poście spróbuję raz jeszcze. Tym bardziej, że wciąż jeszcze pamiętam, że patrzyłem z przyjemnością na ich taniec nie tylko dlatego, że miały świetną technikę...
Z czego nie należy wyciągać prostego wniosku, że jestem jakimś tam strasznym satyrem. :diabel:

luck • wa.wa
IP: 83.6.247.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 20:45:08
Ale narzekacie na tancerzy na atmosferę na muzykę,nudne tandy.Trochę więcej optymizmu.Ja gram na akordeonie choc nie jestem wiryuozem to te 50-tang umiem i z chęcią zagram na jakiejś milondze dla przerywnika,jeśli każdy da coś od sieie to może uda się poprawić tę stęchłą atmosferę.Nie narzekajcie już.kto da więcej...........start.....

KM
IP: 24.232.72.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 19:14:41
No i widzisz Piotrze, niby to, co piszesz jest sympatyczne i sluszne. A jednoczesnie powielasz stereotypy i dogryzasz. Nie ma czegos takiego jak "pierwsza kanapka w CIFie". I to od dawna. Moze nawet nigdy nie bylo.

Ok, z pewnoscia przychodza do CIFu dobre tancerki, ktore nie chca tanczyc z poczatkujacymi i sa pod tym wzgledem srednio sympatyczne. Ale znajdziesz tam jeszcze wiecej dobrych tancerek, ktore chetnie z rzeczonymi poczatkujacymi zatancza i sa - pod kazdym wzgledem - bardzo sympatyczne.

Moim zdaniem to, co cechuje "dziewczyny z CIfu" (przyjmijmy taka kategorie) to nieco wieksza od sredniej asertywnosc. Dziewczyny z Cifu potrafia odmowic facetowi, bedacemu po zbyt wielu piwach lub nieco zbyt - jak na ich gust - "rubasznemu". Wtajemniczeni wiedza, ze to stad sie wlasnie wziely zgryzliwosci pod adresem "1 kanapy".

A ci poczatkujacy, ktorzy mimo mrocznej legendy ("najlepsi tancerze", "milonga tylko dla zaawansowanych"), decyduja sie zajrzec do CIFu (a ostatnio takich osob jest coraz wiecej) sa zwykle bardzo mile zaskoczeni.

R.
IP: 83.31.9.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 16:42:54
Jasne. A wypadki drogowe to domena zaawansowanych kierowców. Takie uogólnianie nie ma wg mnie za wiele sensu. Są tacy, którzy tańczą "świadomie" i uważają, żeby nie zrobić komuś krzywdy. I są tacy, którzy jeszcze tego nie potrafią. Są też tacy, całkiem dobrze skądinąd tańczący, których ponoszą emocje i "zatracają się" w tańcu i świata zewnętrznego nie zauważają. Naprawdę dobrzy tangueros (i naprawdę dobrzy kierowcy) rzadko powodują "wypadki".

niestety
IP: 193.200.150.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 16:19:54
Kopanie i rozbijanie się na parkiecie to domena zaawansowanych tancerzy.
Na pocieszenie - z czasem bedziesz w stanie Puzonie trzymać się z daleka od takich mylongeros i zręcznie unikać kopniaków, latających szpilek itp.

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 16:04:18
a i owszem, tyle, że moje skandaliczne slimaczenie się nie było powodem do tego, by moja partnerkę i mnie kopać po pęcinach, ani by wpakować mi boleo-szpilę w kolano
:-P zresztą chyba na naszym podwórku wprawny milonguero nie powinien mieć problemu z cierpliwoscią i nawigacją, nawet jeśli ktoś nie do końca porusza sie zgodnie z zasadami. zamiast złości może lepiej czasami się usmiechnąć do kogos zyczliwie

R.
IP: 83.31.9.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 14:51:33
Z tego co wiem, to właśnie snucie się po obrzeżach parkietu jest niemile widziane na milongach. Pas "zewnętrzny" przewidziany jest dla tych, którzy potrafią utrzymać tempo, tańczą bez ociągania, płynnie i zgodnie z kierunkiem ruchu. Patrz: wskazówki na blogu Caminito http://caminitopl.wordpress.com/2008/03/06/45/

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 14:24:07
a wiesz "odpowiadaczu"re, że niektórych ludziów tańczących tango własnie ten cały pompatyzm bardzo przeraza i zniechęca do chodzenia na milongi. Efektem celebracji jest to, że wielu poczatkujących, aczkolwiek wewnętrznie bardzo ambitnych ludzi po pojedyńczej wizycie na milondze omija przez dlugi czas milongi szerokim łukiem. Sam tańczę wcale nie długo i swoje swieże doswiadczenia z lęku przed milongami mam jeszcze swietnie wyryte w pamięci. Poza tym znam kilku fajnie tańcżacych ludzi, którzy jakoś nie mogą się na milongach zadomowić. Czuja się obco, niezdarnie i generalnie do ....

A po co są włąsciwie milongi? Dla mnie po to, by się dobrze bawić, czyli wytańczyć się. Wiem, że dla osób długo tańczacych czysta spontaniczna zabawa, to może być mało, bo do tego wszytskiego z latami doszły konwenanse salonowe i towarzyskie stolikowe układy, a także taneczny szyk i styl.
Wejść na salony jest trudno, ale na całe szczęście są w srodowisku wspaniałe osoby, które swoja otwartościa, towarzyskościa i usmiechem zmniejszaja dystans dzielący parweniusza od tych co w loży zasiadają ;) Do tych własnie osób kieruję szeroki pełny usmiech :D Zauważcie, ze najwięcej ludzi jest na milongach, które jasno zostały okreslone że są milongami dla poczatkujących, ew. które następują po jakiejś practice. Początkujący lubią czuć, że są na milondze mile widziani i że ich taniec nie będzie przez nikogo wyszydzany, komentowany, wysmiewany. Świetne jest też to, gdy w razie kolizji ludzie reagują sympatią, a nie minami w stylu "spadaj smieciu". Pamiętam, jak na pierwszej milondze w moim wykonaniu, mimo, iz starałem sie jak najmniej przeszkadzać całemu otoczeniu snujac się po obrzeżach parkietu bez gwałtownych zmian kierunku, to zostalismy razem ze znajoma, z która przetańczylismy tamten wieczór, doszczętnie skopani przez kilka par, które tańczyły "zdecydowanie" lepiej od nas. A to nie była prywatna milonga. Każdy na nia mógł wejść.

OK
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 13:24:47
Bezpłatna milonga z alTango w Teatrze Rampa od 21 do 23.
Potem after na Chłodnej od 23 do 2

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 13:22:52
darmowa milonga byłaby przecież dla Teatru Rampa darmową promocją i dodatkową rozrywką dla ludzików, którzy kupili bilety na cały wieczór karnawałowy;)

Robert
IP: 88.79.221.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 13:11:47
Bileterka w Teatrze Rampa jeszcze pół godziny temu twierdziła, że na koncercie AlTango można zostać tylko po spektaklu. Rozmawiałem z Pawłem z AlTango. Zapewnia, że ustalenia z Dyrektorem Teatru są takie, że można wejść od 21.00 bezpłatnie na koncert i milongę. Zespół ma grać dwie godziny, parkiet to posadzka betonowa w hallu teatru.
To moze być całkiem fajna rozgrzewka przed milongą na Chłodnej ;-).
O karaoke - nie pytałem.

na
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 12:38:50
stronie blautango też jest podane,że sama milonga jest bezpłatna.gdzie dziś wszyscy będą?czy ktoś wie jaki parkiet jest w teatrze rampa?

re
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 12:23:31
...jest tu najbliższe idealnemu.a zjadliwymi uwagami nie powinni się przejmować,przecież są tu najlepsi.natomiast uwagi konstruktywne pomogą w poprawie niedociągnięć.nabieranie rutyny w pokazach też wpłynie na podniesienie poziomu ich tanga.i naszego też.
ktoś z dużym autorytetem napisał tu,że jeszcze nie czas na pokazy naszych.może to i racja.nie są jeszcze idealni,ale nawet gwiazdy z buenos robią błędy.nikt nie tańczy bezbłednie.tylko mistrzowie najlepiej potrafią swoje błedy ukryć.
moim zdaniem czym szybciej pokazy na stałe zadomowią się na zwykłych milongach tym bardziej poprawi to entuzjazm do tanga.

czy na karaoke bedą tylko tanga?

Reguła
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 12:13:02
Każdy tancerz, który wejdzie na wyżyny jest potrzebny. Jego taniec jest wzorem dla początkujących. Zainteresowuje nowych tangiem i skłania ich do rozpoczęcia nauki. Takie osoby powinni być otaczane szacunkiem i uhonorowane zapraszaniem do tańców pokazowych.
Może takiej atmosfery wokół nich się nie tworzy, skoro część z nich podkreśla swoją pozycję przybieraniem ważnych min.
A może ważne miny przybierają ci, którzy na razie tylko sami zaliczyli się do grona najlepszych.
Najlepsi są zawsze najżyczliwsi, najuprzejmiejsci i najmilsi.

re
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 12:12:24
pomarzyć:tłumy,wpatrzone w argentyńczyków,chcące otrzeć się o oryginalne tango z pierwszej ręki,a nawet zatańczyć z nimi.i już mamy święto.
tango lubi wielką atmosferę.stąd zwyczaj w bueos (przejęty częściowo u nas) celebrowania uroczystego każdych urodzin milongi,gwiazdy czy bywalca.
odświętna atmosfera i tak jak pisze puzon "fajna atmosfera",powinna być na wszystkich milongach.na małych może być fajnie,kameralnie.jednak na dużych,jak na przykład chłodna piątkowa,powinno być co tydzień odświętnie i wspaniale.
powinno być tak "fajnie",by ludzie czekali cały tydzień na to święto tanga.mało do tego brakuje.to wspaniała milonga.
licznie,ale codziennie inni ludzie przychodzą na mniejsze milongi.dlaczego na chłodną nie docierają wszyscy,tylko ich część.
czy dlatego,że na niej brak specjalnych atrakcji.czytam w archiwum,że grały tam kiedyś orkiestry na żywo i były pokazy.
celebrowanie losowania,a mogłoby trwać moment - nudzi.
często wylosowują początkujący i proponowanie im tańca pokazowego jest żenujące.
wstydzę się,gdy speszeni i skuleni dziękują za propozycję.
o co w tym chodzi.
oni bardzo jeszcze wstydzą się tańczyć nawet w czasie milongi.
czy to nagroda i przywilej?wygląda raczej na karę?
czy zatańczenie tanga ma być karą?
to antyreklama tanga.
czy brak ambitnych i tańczących kilka lat osób.jeśli brak jest chętnych,to są zdeklarowani miłośnicy tanga-członkowie ata.dlaczego zatem nie chcieliby swoim tańcem uświetnić milongi organizowanej przez ich stowarzyszenie?
to co,że występy najlepszych na festiwalu zostały ocenione różnie.były atrakcją festiwali,będą na pewno dużą atrakcją milong.
w buenos dają na milongach pokazy więc dlaczego na dużej milondze piątkowej ich brak.
możliwe,że nasi najlepsi są słabi,ale są najlepsi w wawie i dlatego ich taniec jest tu najlepszy i jest podziwiany,nawet jak dwu czy trzech malkontentów nabazgrze z zazdrości,że coś tam robili żle.co z tego,że żle.są tu najlepsi więc robią i tak najmniej błędów.ich tango...

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 11:44:16
z drugiej strony, na stronie AlTango twierdzą, że milonga bezposrednio po spektaklach jest bezpłatna... więc komu tutaj wierzyć? ;)

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 11:37:38
z tego co widzę na stronie Teatru Rampa, to oferta dotyczy cąłości wieczoru karnawałowego za 50 zł w co wliczone sa dwa spektakle karaoke i "milonga przy AlTango. Czuję się zdezorientowany, bo 100 zł za milongę od pary to trochę lipa, szczególnie, że karaoke zbytnio mnie nie interesuje, a dwie sztuki pod rząd, to troche przesada... zresztą jak dla mnie, to mogłaby być tam jedynie milonga z muzyka na żywo

Robert
IP: 88.79.221.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 10:04:35
Mam pytanie.
Czy ktoś wybiera się do Teatru Rampa w ten weekend, na tango z AlTango po spektaklach?

Maryjan
IP: 83.31.165.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 09:38:24
I często nasi mistrzowie na tle tancerzy z Argentyny wyglądają skromnie. Na bezrybiu i rak ryba.
Ostatnio jednak coś drgnęło w temacie integracji. Najlepsi zaczęli starać się przychodzić częściej, tańczyć ze sobą i z innymi. Spowodowały to wspólne przygotowania do Jubileuszu.

Piotr
IP: 83.6.121.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 03:33:39
I jeszcze w kwestii odpływania od tanga tancerzy na wyższym poziomie... Tak! To chyba tak właśnie jest - jak ktoś tu napisał - że gdy wejdzie się na wyżyny, to trudno znaleźć dla siebie właściwego partnera. Każdy będzie niedouczony... A co to za przyjemność, gdy partnerka się nie poddaje, nie płynie zgodnie z intencją, lub gdy partner stawia niezgrabne kroki, albo gdy się, o zgrozo, zachwieje. Nie ma z kim tańczyć... Po prostu...

Ale to chyba kwestia podejścia. Bo wcale tak być nie musi. Gdyby odrzucić tę presję perfekcji - gdyby potraktować tango na nowo jako zabawę i na chwilę zapomnieć, że inni (znów ta loża szyderców!) patrzą i skrytykują, to przecież można by tańczyć nawet z kimś całkiem świeżym... i znaleźć w tym ślad przyjemności.
Jestem pewien, że wśród nowego narybku od czasu do czasu znajdzie się ktoś, kto robi na nas wrażenie, z kim chciałoby się popłynąć w rytmie muzyki. Cóż, zwykle włącza się wtedy to fatalne myślenie, że to już granica profanum.
- "Ja (!!!) będę tańczył z kimś, kto zaledwie zaczyna?! Co pomyślą koleżanki, koledzy, gdy zobaczą mnie z kimś na niewłaściwym poziomie. Pewnie mi wytkną, że bezczeszczę tangowe zasady rodem z CIF-owskiej kanapy? Przecież stać mnie na więcej!..."
I cała przyjemność pryska.

A co wielkiego by się zdarzyło, gdybym jednak tańczył/tańczyła z kimś na niższym poziomie?...

To pytanie zawieszam w powietrzu. Ale ja sam nie wątpię, że każdy na mistrzowskim poziomie potrafi się dostosować do dowolnego partnera I tak zrobić, aby pomimo uproszczenia ekspresji, wciąż czuć jeszcze urodę tanga.

Wtedy wszystkim byłoby milej. Coś by się działo. W krwioobiegu tangowej Warszawy popłynęłaby w końcu krew. A ileż byłoby uciechy z konwersji pomiędzy światem adeptów i dyletantów a światem tangowych wyjadaczy i koneserów.
Relacje towarzyskie by na tym też nie ucierpiały...
Ale pewnie zaraz ktoś mnie zruga...

Piotr
IP: 83.6.121.XXX • Data: Piątek, 20 lutego 2009 02:27:55
Nie mam wielkiego pojęcia o tangu i wciąż potykam się o własne sznurowadła, ale chciałbym dodać swoje trzy grosze. Po raz drugi wchodzę na HP i czuję, że się mówi coś do rzeczy. Nareszcie ktoś (chyba Puzon) mówi z łagodnością, że warto chwalić ludzi. Nie tylko tych, którzy są bliscy górnej skali umiejętności, ale także tych, którzy stąpają po parkiecie ciągle jeszcze bez finezji.
Kiedyś, gdy byłem całkiem świeżym tangowiczem wdepnąłem na to forum i przeżyłem szok. Tyle jadu się tu sączyło, tyle ledwie tłumionych inwektyw wisiało pomiędzy słowami kolejnych postów, że pomyślałem, że tango nie jest dla mnie. Tutejsi mistrzowie tanga z loży szyderców obsmarowali się wzajemnie, ale zrugali nawet mnie, bogu ducha winnego uczniaka, że się miota na parkiecie gubiąc kierunki. A jak miałem ich nie gubić, gdy w tamtym czasie cały swój intelekt zaangażowany miałe w to, aby nie podeptać i nie wyjśc na kompletnego kretyna. Na percepcję kierunków nie starczyło już mózgowej potencji...
Gdy to wszystko wtedy czyałem, pomyślałem sobie, że to przecież jakiiś nonsens. Tango powinno być zabawą. Przyjemnością. Spotkaniem ludzi z podobną pasją. A żadna zaciętość na ustach lub wydymanie warg temu nie sprzyja.
Teraz, gdy już trochę tańczę, zrozumiałem, że tak jak w życiu, towarzystwo na parkiecie nie jest jednolite. Są tu tacy - zwykle zaawansowani - co to reagują histerycznym oburzeniem, gdy ktoś inny ich potrąci, oraz tacy, którzy w tych samych okolicznościach reagują życzliwym uśmiechem. To oni potrafią czasem pochwalić kogoś, kto dopiero raczkuje. Aby dodać mu odwagi. Aby sprawić, żeby wszystkim było przyjemniej.
To przecież nie wyścig.
Jaka szkoda, że wszyscy tego nie czują...

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Czwartek, 19 lutego 2009 11:26:19
moze to rzeczywiście kwestia skali, bo jest ich o niebo więcej od nas tutaj. może to tez kwestia swieżości i ciągłej nieprzerwanej wymiany nowinek i eksperymentowania na żywo, do którego oni maja ciągły i nieograniczony dostęp. U nas tango to taniec elitarny, tam zapewne elitarnym bywa w niekórych kręgach, ale ma też pewnie charakter popularny. jak tutaj już wiele osób wskazywało elitaryzacja pewnych kręgów prowadzi powolnym krokiem do utraty radości z tańczenia. Ktoś może tańczyć bardzo dobrze technicznie, a jednocześnie nie znajdować odpowiednich partnerów do tańczenia, a wiadomo, ze im więcej ludzi i mniej pozamykane środowiska, tym łatwiej wpaśc na kogoś o podobnym zacięciu. Zresztą różnorodność, jest chyba największym kołem zamachowym rozwoju, bo kazdy z kim się tańczy wnosi coś ciekawego (chyba, że chce nas uszkodzić;-)

kaz
IP: 79.185.84.XXX • Data: Czwartek, 19 lutego 2009 05:12:14
""W sanatorium lub na wczasach raczej łatwo o grubasa.
Łysy stary, sztuczna szczęka, szkła i dwa od piwa denka.

Wtedy ja do akcji wkraczam swoim wdziękiem je uraczam. Żeby były w siódmym niebie zawsze daję wszystko z siebie. Ale tylko jeden raz, taki ze mnie Maxi Kaz.

Zimny jak polodowcowy głaz.
W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy, Maxi Kaz rusza na łowy. Na deptaku czai się na Panie, każda szansę dziś dostanie.
Taki ze mnie Maxi Kaz. "

taxi
IP: 79.185.101.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 22:52:04
".....Jako ciekawostkę podajemy, że istnieje tu instytucja taxi dancer (www.tangotaxidancers.com) czyli płatnego towarzystwa na milongę, lekcje itp. Z tym że nie jest to zbyt tanie - 25 usd za godzinę plus wstępy i drinki i minimum to 3 godziny.
"

for to puzon
IP: 83.6.170.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 18:14:12
może argentyńczycy coś fajnego wnoszą goszcząc u nas kilka dni,ale najwięcej wnosimy wtedy sami.
w te dni wszyscy licznie przychodzimy na milongi,ciągnąc za nimi i od razu jest
pięknie.
może wspaniała praca kilku ośrodków, które szkolą liczną grupę swoich"własnych"wychowanków spowoduje,że lada miesiąc te liczne grupy wychowanków zaczną chodzić i na inne milongi i spowodują zintegrowanie się środowiska.

do puzona
IP: 83.6.170.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 18:05:30
dlaczego trudno?i tu i tam tańczą tango.
jest bardzo dużo wspólnych mianowników.
są tam nawet milongi o dużo niższym poziomie tańczących niż u nas :szok: przychodzą tam początkujący.są takie gdzie przychodzą początkujący turyści.są i takie gdzie przychodzą początkujący argentyńczycy.

ale że b.a. to jest dla nas wzorzec,to należy chyba tam spoglądać.
mają też swoje kłopoty.głośno się tam mówi o chorobie tanga w buenos.
jaka to choroba?ta sama co u nas.
głośno rozmawiają jak się z tego wyleczyć,bo choroba ta zaczęła im wszystkim szkodzić.
wiele spraw jest identycznych,choć w innej skali niż u nas.
oni zawsze mają pod ręką dużą ilość świetnie tańczących i świetnie uczących.choć pieniądze powodują,że oni uczą świat.
nie są niestety w większości dla argentyńczyków?
nasz mikroświatek nie jest mały.jesteśmy już dużym ośrodkiem tanga.
nie umiemy tylko utrzymać w kraju dobrego nauczyciela a chętnych na lekcje jest dużo.
dlatego mamy wielu tańczących na średnim poziomie,wyuczonych u naszych nauczycieli, a nie możemy przeskoczyć kolejnego poziomu,który przekroczyli tylko nieliczni.

do fortepianu - puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 17:24:53
Ciężko jest porównywać Buenos i jego tangowe salony do naszego warszawskiego mikroświatka. masz rację, że argentyńczycy rzeczywiście mogliby wnieść dużo Dobrego powietrza. Zresztą zawsze coś fajnego wnoszą przyjeżdzając choćby na kilka kótkich dni :D Może tez czasami zmiana mentalności niektórych tańczących mogłaby zmienić obecny stan rzeczy. Tańcżących w Wawie osób jest mało, więc zamiast gryźć się, może lepiej bawić sie razem

do drogiego puzona
IP: 83.6.170.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 17:06:41
...może się mylę.
oby tak.
w buenos na wiele praktyk i milong przychodzą ludzie o równym poziomie zaawansowania i tańczą i ćwiczą tańcząc.wszyscy są szczęśliwi.i ci co chcą potem robić karierę (pieniądze) za granicą i ci co tańczą tylko dla pasji do tanga.
u nas niestety wiele milong powstało według nie kodu umiejętności i zaawansowania tylko w swoich grupach towarzyskich.to spowodowało,że wielu zaawansowanych partnerów zmniejszyło radykalnie ze sobą kontakt taneczny,a to na pewno nie podniosło niczyjego poziomu.może właśnie dlatego wiele osób już nieżle tańczących zniknąło z tanga.
może to rozdzielenie się całej masy tańczących na kilka grup będzie korzystne i spowoduje,po ponownym połączeniu się,kolejną eksplozję rozwoju poziomu tanga.
przydałaby się do tego jakaś sprawna technicznie para argentyńska przynajmniej na pół roku w warszawie.
reszta polski też czerpałaby z tego korzyści w formie goszczenia ich u siebie na warsztatach i bywania na lekcjach w stolicy.

do dokładnie tak : o co biega = o co chodzi (w gwarze młoodzieżowej).
wielka szkoda,że tylko krytyka słabego stylu piszącego jest twoją jedyną odpowiedzią.

ale zrobiło się instrumentalnie
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 17:05:05
;)

fortepian do drogiego puzona (chcesz to masz:fortepian)
IP: 83.6.170.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 16:53:24
nie pisałem,by mówić komukolwiek coś niemiłego.
pisałem wyłącznie o uważaniu,by kogoś (chyba 2-3 osoby zachłystnęły się na temat tej pani na hp) za wcześnie nie chwalić,skoro ta osoba stawia dopiero pierwsze kroki,bo to może jej zaszkodzić.
pisano takie rzeczy,że sam chciałbym ją zobaczyć i...zatańczyć :)
wyobrażam sobie jakie ona dziś przeżywa emocje czytając te opinie.
na szczęście jest mała nadzieja,że tu jeszcze nie dotarła,bo wielu początkujących znajduje to hp dopiero po kilku-kilkunastu miesiącach tańczenia.

"frajda" o której dużo piszesz jest zwykle najłatwiejsza do złapania,gdy poziom partnerów jest wyrównany.to byłoby argumentem dla twojego rozumowania,bo po co się uczyć jak już dwoje początkujących może osiągnąć frajdę.
jednak to tylko pozory,bo tym większa jest przyjemność im technika lepsza i większe roztańczenie.
to jest właśnie w tangu motorem dla tych,którzy pracują nad swoim tangiem,a nie chęć bycia lepszym od kogoś.
zawodów,punktów i pucharów tu się nie rozdaje.
wszelkie braki techniczne przeszkadzają w wygodnym tańcu i chcemy je tylko usuwać,korzystając z konsultacji i uwag na warsztatach.
przeciwnie,osiągnięcie wysokiego zaawansowania techniki jest wejściem w ślepy zaułek,bo wraz ze wzrostem zaawnsowania technicznego zmniejsza się ilość partnerów z którymi osiągamy to największe zadowolenie.
efekt tego znamy,gdy wdzimy,że najlepsi zaczynają mniej przychodzić na milongi i wypisywać,że nie mają z kim tańczyć,a sami nie przychodząc pozbawiają innych swojego partnerstwa.
aby temu przeciwdziałać pisałem kilka razy i to miałem na myśli pisząc,by tworzyły się jak największe grupy (najlepiej wszyscy uczestnicy milongi) tańczące regularnie ze sobą i wtedy wszyscy byliby szczęśliwi z tańca i podnosiliby równolegle swoje umiejętności.
tak dzieje się w buenos.
u nas niestety powstało zbyt dużo milong.ludzie zaczęli pychodzić jedni tu inni tam i ucierpiał na tym rozwój tanga i rozwój poszczególnych zaawansowanych osób.
może...

dokładnie tak
IP: 195.8.101.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 16:40:51
...a tu widać inaczej jest - "...jednak wolę gdy mi się partnerka między nogami nie potyka tylko wie o co biega w tym tańcu..." No cóż - partnerka mu się między nogami potyka... Ajajaj, i biega lub nie jeszcze i do tego. No co za partnerka!

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 15:40:20
W sumie masz rację, że piszemy o tym samym, tyle, że różne dobieramy słowa, choć, oczywiście mam w pewnej poruszonej przez Ciebie sprawie zdanie zgoła odmienne. Owszem, technika to niewatpliwie ważna sprawa, ale pozostaje jeszcze nastawienie psychiczne osób spotykajacych się na parkiecie, co bezpośrednio przekłada się na kontakt, lub jego brak. To, ze ktos jest swietnym technicznie partnerem/partnerką nie gwarantuje tego, że zapewni konkretnej osobie odpowiedni kontakt w tańcu. te same osoby moga ten kontakt łapać i gubic w kolejnych tangach. Moze tak być, ze dwoje swietnych tancerzy nie bedzie miło frajdy z tańca, bo okażą sie zbyt wymagający technicznie wobec siebie, a na tym samym parkiecie para stawiająca pierwsze kroki akurat znajdzie magię wspólnego porusznaia się, drepcząc sobie proste kroczki. Nie twierdzę, że dobrze jest popaść w samouwielbienie i przestać się rozwijać, choćby z tego powodu, że tango, jako takie jest tańcem żywym i dynamicznie rozwijającym się. Co chilę mozna się nauczyc w nim czegos nowego, bo jacys mistrzowie wpadną na jakiś ciekawy pomysł, który uprzyjemnia ludziom tańczenie tanga.

Chodzi mi jednak o to, by pozwolić ludziom cieszyc się tym, co udaje im się osiągnąć ciężka pracą i zamiast krytykować, jak mało potrafią czasami pochwalić za to, co się udało. Dobre słowa wcale nie psują ludzi, a wręcz są świetnym wsparciem.
Pomyśl, co daje Ci powiedzenie komus, że kiepsko tańczy i pomysl, czy chciąłbyś słyszeć takie komentarze sam pod swoim adresem.

pozdrawiam

:-P

puzoniku
IP: 83.5.178.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 13:27:10
elefancie drogi,nic innego nie napisałem tylko dokładnie to samo.jednak wolę gdy mi się partnerka między nogami nie potyka tylko wie o co biega w tym tańcu,bo i wtedy lepiej się tańczy i jej i mi.
problem w tangu polega właśnie na tym,że nie ma tu zawodów i innych imprez z udziałem ucertyfikowanego jury,tak jak we wszystkich innych tańcach,gdzie regularnie co kilka miesięcy wszyscy się spotykają i natychmiast wiadomo kto jest lepszy i kto zrobił jakie postępy.
w sytuacji gdy w tangu tego nie ma często część ambitniych,lubiących mieć szybko zapłatę za swoją pracę,dowartościowują się przez np strojenie min mądrzejszych i ważniejszych od innych.
jest to całkowicie niepotrzebne,bo biorąc się w ramiona natychmiast wiemy kto ma jakie tango.
nawet już nieżle tańczącyludzie chcą by ktoś biegły np z argentyny co dwa miesiące zredukował błędy w ich tangu i dlatego chodzą kilka razy w roku na warsztaty.
młodsi chodzą regularnie na kursy.
nie chodzi tu a jakąś szaleńczą rywalizacę i wyścig białych myszek.
inni tylko sobie tańczą,jednak z upływem czasu ich tango coraz bardziej odbiega od pewnych wzorców i mimo,że im wydaje się że tańczą coraz lepiej cofaja się i dlatego czasem trzeba wszystko trochę poprawić.

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 12:09:58
;) jeśli chodzi zaś Panią z pokazu, to moim skromnym zdaniem należą jej się: 1. medal za odwagę, że podjęła się zrobienia czegoś na zupłenie wariackich papierach i świetnie dała sobie z tym radę, 2. brawa za wytrwałość, energię i zaangażowanie w to co robi, 3. szeroki usmiech za pozytywne podejście do tanga, ludzi i zycia ;)

Nie pozostaje mi tez nic innego, jak życzyc jej dalszego rozwoju tangowych umiejętności i tego, bysmy mogli ja podziwiac na kolejnych pokazach.

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 11:58:17
cd... są od nich krócej, lub słabiej tąńczący.

A może by coś komus czasem powiedziec pozytywnego? przeciez to nie zszarga niczyjego dobrego imienia. Przeciez to nikomu nie zagraza. Jeśli ktos już tańczy długo, to przecież pewnie zdaje sobie sprawę z tego, jaki były jego własne początki. Przecież zdaje sobie sam sprawę z tego, ze na niektóre rzeczy potrzebny jest czas. Jak ktos tańczy cztery miesiące, to trzeba spojrzeć na taką osobe zupłęni inaczej, niż na trzy, cztero, dziesięcio, dwudziestoletniego tancerza... Dajcie ludziom czas na rozwój i nie zabijajcie ich wszędobylska krytyką, któr anie mieści się w jakichkolwiek ramach kultury osobistej, czy towarzyskiej.

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 11:49:58
jesteście rewelacyjni :D piszę jesteście, bo nie mogę konkretnie odpowiedzieć komuś, kto zamiast się podpisać grzecznie i ładnie choćby nic nie znaczacym nickiem, juz prawie piccolo zwać mnie chce ;)
Drogi Panie, chcę, bys wiedział, że dużo radości z samego rańca sprawiły mi Twoje odpowiedzi.
Piszesz, że w tańcu podstwą rozwoju jest rywalizacja. Zgodzę sie z małym zastrzezeniem, że dotyczy to profesjonalistów, a nie zwyczajnych ludzi chcących wieczorem po pracy trochę sobie potańczyć dla własnej przyjemności. Przeciez nie pomyle się wielce, jeżeli napiszę, że 99% tańczących tango w Polsce to hobbyści, a nie profesjonalni tancerze. Nie wiem, jak mają inni, ale ja chcę miec z tanga przyjemność, a nie ciagłe doły. Nie tąńczę dla szkoły, instruktorów, obserwujących, tylko tańczę dla siebie i chcę aby mi i partnerce, z która tańczę było na parkiecie przez kilka chwil miło. Nie mam zamiaru występować na mundialu tanga, nie myslę o uczeniu, dawaniu pokazów za pieniądze, występach w "Tańcu z gwizdami". Tańczę dla przyjemności i myslę, że zdecydowana większość też wychodzi z podobnego założenia.

czasami jednak odnosze wrazenie i nie jestem w tym odczuciu osamotniony, że z tanga, które mogłoby byc miłym towarzyskim wydarzeniem robi się sport wyczynowy dla masochistów. Niektórym krytyka wszystkiego i wszystkich tak mocno wryła się w głowy, że odbierają radość z tańczenia wszystkim, którzy wg ich oceny

RS
IP: 77.222.224.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 01:15:03
WYŁĄCZNIE nad jej tańcem, i NIE TYLKO starszych panów. Jedenaste: nie spekuluj (jak nie widziałeś).

re: do trąbki
IP: 80.55.31.XXX • Data: Środa, 18 lutego 2009 00:00:56
Myślę, że wszystko zalezy od konstrukcji człowieka - jedni zadowalają się pochwałami, innych to napedza do dalszej pracy. Ale w kwestii tej początkującej z pokazu to chyba raczej chodziło o zachwyt starszych panów nad nią jako taką, a nie nad jej tańcem. Chyba wszyscy mamy oczy :szok: nawet początkujący.

do trąbki
IP: 83.5.178.XXX • Data: Wtorek, 17 lutego 2009 21:23:12
ostatnio ktoś pięknie napisał : milonga to zabawa gdzie wszystkie pary tańczą ze wszystkimi parami obecnymi na parkiecie,bo to taniec towarzyski.
nie jestem zwolennikiem tortur jakim poddaje się dla oswojenia dzikie słonie w indiach,gdzie trzyma się je przywiązane do drzewa przez kilka tygodni,aż płaczą,tak mają złamany charakter,ale to porównanie niestety zawsze przychodzi mi na myśl,gdy widzę jakie milongery wyrastają z pokornych uczennic,które dużo czasu nawet wysiedziały i wycierpiały,czekając na partnerów.one zdołały poznać tango dobrze i dokładnie.
teraz one uszczęśliwiają siebie i partnerów.
zdolne początkujące są cenne,ale przez zbyt duża ilość komplementów mogą pomyśleć,że już umieją tańczyć tango,a to może spowodować,że zaprzestaną nauki techniki.
każda nawet najbardziej przeciętna początkująca będzie miała nadzieję,że jest zdolna,mimo że nie jest komplementowana.
każda osoba niedługo tańcząca tango ma taką nadzieję.
kto daje tangu serce,ten otrzyma od tanga bardzo dużo.trzeba być tylko
cierpliwym.
chłopcom nauka tanga idzie jeszcze trudniej.prowadzący który uczy się rok na pewno tango polubi...czego wszystkim życzę.

do trąbki
IP: 83.5.178.XXX • Data: Wtorek, 17 lutego 2009 21:05:29
te trudne do zrozumienia zjawiska (podziały,dowody pozycji w grupie,etc)występują zwykle wszędzie w życiu,ale w tańcu nabierają szczególnej ostrości,bowiem wysiłek jest wielki,a nagrodą tylko satysfakcja.
w tańcu motorem pracy nad rozwojem jest tylko rywalizacja.
w tangu arg. zapłata jest większa.to pasja i magia,w którą jeszcze wątpią nawet dwulatki.
wysiłek bierze się z dużych trudności przy pokonywaniu kolejnych stopni zaawansowania tej tajemnej sztuki.trudności napotykamy często w życiu,tu jdnak trzeba poświęcić sporo czasu,pieniędzy i wysiłku nie dla naszych njważniejszych prorytetów życiowych,jak dom,rodzina czy praca,a tylko dla odrobiny własnej satysfakcji :że radzę sobie,robię postępy mimo wielu trudnosci (np brak czasu i pieniędzy,zmęczenie pracą,etc).
często postępy są wolne lub niezadowalające.
dlatego bardzo ważne są osoby,które dodają otuchy,dodają siły,komplementując nawet najdrobniejsze nasze postępy i je podkreślają.znam kilka takich wspaniałych osób.
są to ludzie o wielkim sercu.
jednak proszę o bardzo ostrożne wychwalanie wybitnie zdolnych początkujących partnerek.niech najpierw nauczą się świetnie techniki,a dopiero potem będą fruwały.
tańczący ponad dwa lata znają trzy takie przypadki.owe panie tak uwierzyły w swój wielki talent,że przestały uczyć się tanga już po kilku miesiącach.wystarczyło im,że panowie już z nimi tańczą.
tango przyszło im tak łatwo,że nie zdążyły go pokochać,a teraz przychodzą bardzo sporadycznie i dużo siedzą.

Ula • ulkazal@gmail.com • http://www.strefatanga.pl • Gdynia
IP: 81.190.66.XXX • Data: Wtorek, 17 lutego 2009 20:15:07
Fundacja „Strefa Tanga” oraz Tangoargentino Trójmiasto
zapraszają wszystkich miłośników tanga na wspólne świętowanie
rocznicy 5-lecia obecności tanga w Gdyni i Trójmieście

Planowany przebieg obchodów obejmuje:
• kwiecień 2009 Miejska Biblioteka Publiczna w Gdyni ul. Piłsudskiego Nr 8 spotkanie ze znanymi i lubianymi postaciami z trójmiejskiego środowiska tangowego, dzięki którym ono powstało i rozwija się; o historii tanga oraz o „swoim” tangu opowie m.in. Urszula Zalewska, prezes Fundacji „Strefa Tanga” oraz inni zaproszeni goście; podczas spotkania będzie również pokaz w wykonaniu pierwszych nauczycieli tanga w Gdyni, Małgorzaty Knopp i Jarosława Chojnackiego;
• 5 maja 2009 (wtorek) w niezwykle stylowej sali balowej klubu „Riwiera” Gdyni ul. Zawiszy Czarnego Nr 1, usytuowanej w budynku pierwszego domu zdrojowego wybudowanego w przedwojennej Gdyni, będzie miała miejsce uroczysta milonga z udziałem czołowych polskich tangueros; zostanie ona poprowadzona przez najlepszego trójmiejskiego DJ-a Marka Ziegerta; podczas milongi przewidzianych jest wiele atrakcji, w tym pokazy najlepszych par tanga z całej Polski;
• wrzesień 2009 wystawa tangowych zdjęć robionych podczas rocznicowych uroczystości i milong przez trójmiejskich miłośników tanga i fotografii Jerzego Nowaka i Tomasza Ćwiklińskiego.

Z całą pewnością powyższy plan ulegnie rozszerzeniu; informacje o szczegółach przewidzianych imprez będą podawane na bieżąco, ale już z góry organizatorzy zapraszają na podane powyżej, zastrzegając sobie możliwość zmian w programie obchodów.

Szczegóły wkrótce na stronach:
www.strefatanga.pl
www.tangoargentino.pl

re: puzon
IP: 195.8.101.XXX • Data: Wtorek, 17 lutego 2009 09:15:13
Hej, o gwiazdach z płota fantastycznie napisane! Taki fajny poranek, i to po ekstra milondze, wiadomo gdzie ;)

re: może
IP: 83.5.168.XXX • Data: Poniedziałek, 16 lutego 2009 23:14:44
- daj spokój , kto chciał, zrozumiał o co chodziło. ;). Z poczty pantoflowej wiem, że chętnych na taki kurs jest sporo, no to i organizator się pojawi...

może
IP: 79.185.108.XXX • Data: Poniedziałek, 16 lutego 2009 22:39:44
chodziło o uprawnienia pedagogiczne, nauczanie grupy ludzi, a nie o certyfikat umiejętności tanga, a jeżeli ktoś złamie nogę? oc ac?

puzon
IP: 213.77.11.XXX • Data: Poniedziałek, 16 lutego 2009 16:16:31
czytam tak Was sobie Panie i Panowie i to co powypiswali niektórzy w temacie certyfikatów i zupęłnie nie wierzę, że takie rzeczy zaprzatają ludziom głowy. Nie dość, że nie rozumiem koncepcji certyfikowania tanga, to jeszcze kompletnie zszokowany jestem niektórymi dziwnymi podziałami na szkoły, style, obozy towarzyskie itd...

Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć osoby, które lubia posiadać różnego rodzaju papiery i certyfikaty. Podobniez zdaję sobie sprawę z tego, ze jest wielu, który chcieliby urosnąc do rangi ekspertów i niczym jurorzy w "Gwiazdy tańczą na płocie", decydować o tym, czy coś nazwac tangiem, czy nie.

Może w perspektywie pomyślcie Drogie Panie i Panowie o certyfikacie kroku podstawowego, certyfikatach tangeros określonego poziomu (co by ludzie sobie te certyfikaty z ghologramem na czołach przyklejali i wiedzieli z kim na milongach tańczyć, a z kim nie) ;) mozna tez rozwiązać naukę tanga tak jak nauki w szkołach wschodnich sztuk walk i znaczyć tangeros kolorowymi pasami;)

ciekawie by to na pewno wygladąło i można by nakręcić najnowszy odcinek Latającego cyrku Monty Pythona

Programming by KESS
 
 
  statystyka