Główna
Lekcje
Milongi O nas
Ciekawostki
Hydepark
Subskrypcja
Linki
Kontakt
 
 
 
   
 

Na Hyde Parku piszemy tylko o tangu. Wpisy nie na temat, niekulturalne, powtarzające się, reklamy itp. będą usuwane.

 
   
 
     
  Hyde Park
Księga gości v0.3 - © 2005 by KESS

wpisów: 3206 na 65 stronach
<<< poprzednia -   40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50   - następna >>>

nie rozumiem
IP: 83.24.84.XXX • Data: Poniedziałek, 16 lutego 2009 09:44:37
zjawiskowa czy taka sobie

\\"
IP: 66.232.117.XXX • Data: Niedziela, 15 lutego 2009 17:57:07
Jak nazywa sie kawalek do ktorego tanczyli Tomek z Monika na pokazie?

\\"
IP: 66.232.117.XXX • Data: Niedziela, 15 lutego 2009 17:57:00
Jak nazywa sie kawalek do ktorego tanczyli Tomek z Monika na pokazie?

do nea
IP: 79.190.102.XXX • Data: Niedziela, 15 lutego 2009 16:37:51
W piątek fantastyczna milonga, wczoraj walentynkowa też urocza, a dzisiaj zapowiada się bardzo miło na urodzinowej milondze Stefanii....
Agnieszko, przyjeżdżaj do nas częściej! Z Gdańska nie tak daleko :)

czy
IP: 79.185.95.XXX • Data: Niedziela, 15 lutego 2009 16:10:11
każda kombinacja kroków do tangowej muzyki to tango? czy coś charakteryzuje, że to tango?

D.
IP: 85.222.86.XXX • Data: Niedziela, 15 lutego 2009 12:51:58
http://danceflowing.pl/kat,1017365,title,Taniec-to-flirt-uwodzenie-gra,wid,10436351,wiadomosc.html

MR
IP: 84.10.168.XXX • Data: Sobota, 14 lutego 2009 16:21:02
Nowy image? Nowe trendy? A może jakieś szczegóły dla tych co "na morzu"...
Zaintrygowany

do td
IP: 77.112.71.XXX • Data: Sobota, 14 lutego 2009 14:31:50
U tego samego Tomka, ktorego krytykowałeś za jego obchody 10 lecia, no proszę. A ostatnio jakoś bez żony przychodzisz?

RS
IP: 77.222.224.XXX • Data: Sobota, 14 lutego 2009 06:12:36
Nie tylko na Tobie ta pani zrobiła dziś wrażenie, drogi TD. W jej ruchach widać pasję i (nomen omen) emocje tanga - miło było patrzeć jak tańczy. Pozdrawiam!

td
IP: 83.5.244.XXX • Data: Sobota, 14 lutego 2009 04:45:53
Na ciekawej imprezie jubileuszowej u Tomka Potockiego dziś pierwszy raz widziałem bardzo intrygującą tancerkę w jej pokazie- jest uczennicą Tomka i Moniki. Być może to nowy wzorzec w zakresie image . Zapewne niebawem zobaczy ją szersze grono.
Jest zjawiskowa aczkolwiek na razie tanczy tak sobie

nea • studioaga@wp.pl • http://www.tangomode-aga.eu • Gdańsk
IP: 87.207.101.XXX • Data: Sobota, 14 lutego 2009 01:14:01
Pozdrowienia z tangowej pustyni ;(

Tylko
IP: 81.34.179.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 21:59:28
Kazdy certyfikat nie bedzie mial wartosci,bo zaraz zdobeda go tez osoby o niklej znajomosci tanga,lub zdolniosci gio uczenia.Wartosc bedzie miala wylacznie lista przedyskutowana na naszych zebraniach oraz na ogolopolskich forach.Lista bedzie miala weg.mnie trzy nazwiska w stolicy oraz po jednym lub dwa w kilku osrodkach lokalnych.Wsio.

Dalej nic
IP: 81.34.179.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 21:46:54
Wiec dbajmy dalej tylko o interes pana IS czym glownie zajmuje sie pan DN :-D

hihihih
IP: 77.113.128.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 20:03:45
Ciekawe czy Pan Zbyszek wie, że stał się mimowolnym bohaterem tangowych połajanek na tym wspaniałym forum.

Czy
IP: 83.5.136.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 13:44:34
ja wiem? Po 2 letnim kursie ( wiem jak to wygląda na zajęciach instruktorskich z współczesnego: po prostu pada się na twarz :) ) - to i pan Zbyszek by nabrał "tangowej" ogłady :), pod okiem fachowców, oczywiście.

Piotrze
IP: 79.190.102.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 13:28:54
Piotrze, nie uzurpuj sobie prawa do rozpoczęcia odgrzewanego tematu, chyba jednak ja zaczęłam pierwsza :)
Podzielam Twoje zdanie z innego powodu, zresztą podałam to w wątpliwość przy swoim pierwszym wpisie. Że trudno byłoby zobiektywizować przyznawanie czegoś takiego.
Choć z jednej strony chciałabym, aby takie certyfikaty były, aby tanga nie uczył pan Zbyszek (i to było impulsem do odgrzania tematu), to z drugiej strony strzeliłabym sobie w stopę, kiedy obstając przy swoim pan Zbyszek certyfikat by dostał. Tak, mina mi rzednie od razu.
Wolę rzeczywiście, żeby tych certyfikatów nie było niż były byle jakie, bo to święta racja, że rynek wszystko znakomicie weryfikuje.

sport
IP: 83.5.136.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 13:17:28
wyczynowy :) to jest teraz: wolna tangowa amerykanka :)

certyfikaty
IP: 89.171.103.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 12:52:16
Tylko po co? Zrobimy z tanga sport wyczynowy, czy dalej będziemy się po prostu dobrze bawić przy fajnej muzyce i ciekawym towarzystwie?

lewica
IP: 83.5.136.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 12:45:04
- to jednak w tym przypadku ( według klasycznych wzorców ) Ci co przed certyfikatami sie bronią. Uważam, ze jeśli ktoś boi sie weryfikacji swoich umiejętności - to nie zasługuje na to, żeby uczyć innych. A obok p. Wycichowskiej - zawsze można posadzić argentyńczyka :)

Piotr
IP: 83.6.145.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 11:51:01
Wygląda na to, że swoim wpisem, baaardzo sceptycznym wobec certyfikacji czegokolwiek, bo nie tylko tanga, sprowokowałem do dyskusji w temacie ciut odgrzewanym - jak mi ktoś wytknał.
I jak zwykle głosy się podzieliły. Pewnie zgodnie z rozkładem politycznych preferencji. Wyznawcy religii lewicowej chcieliby wyznaczać normy, udzielać zezwoleń, porządkować, pomagać maluczkim w wyborze nauczyciela, bo przecież nie można dopuścić, aby z powodu własnej ignorancji popełnili błąd.
A zgnili libertyni chcieliby wszystko puścić na żywioł - niech każdy podejmuje decyzję o oddaniu się w ręce mistrza (?) na własne ryzyko i własny rachunek (mam na myśli to, co w porfelu).
Niestety, tak jak już wspomniałem, jestem zwolennikiem tej drugiej koncepcji. Różnorodność, barwność świata tanga tym bardziej będzie ponętna, jeśli nie będzie się jej ubierać w sztywne gorsety. Niech płynie w Polsce ten coraz szerszy strumień tanga, pomimo wszystko, pomimo tej totalnej nieudolności nas wszystkich w tworzeniu prawdziwych więzi w środowisku tangowym, pomimo braku chryzmatycznego lidera, wielkiego animatora, który byłby jak wzorzec z Sevres. I niech płyną te wąskie stróżki rozmaitych, nieskępowanych żadnymi certyfikatami, zezwoleniami inicjatyw ludzi zarażonych tangiem.
Sam jestem nieudolnym tancerzem, nie udzielam się w środowisku, często zresztą widzę niesympatyczne spojrzenia ortodoksów w moim kierunku, bo kaleczę tango swobodą i luzem (wielce zresztą dla mnie przyjemnym), ale wiem, jak wielu przyjaciół zainspirowałem do tangowych prób, do spełnienia ich skrywanych marzeń o tańcu, gdy o tangu im opowiadałem, albo gdy tango im pokazywałem...
Robię to bez certyfikatu. Bo pewnie nigdy bym go nie zdobył. Ale niech każdy ma prawo zakładać swoje szkoły tanga. Jeśli rynek nie kupi tego, co proponuje, niechże plajtuje! A my miejmy prawo o tym pisać. Różnorodnie. Bo chociaż ktoś tu w komentarzach wspomniał, że tango jest tylko jedno (z czym oczywiście się nie zgadzam), to spojrzeń na tango wiele...

Z szacunkiem
IP: 78.8.64.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 11:46:55
Z całym szacunkiem dla jej dokonań w tańcu współczesnym i w propagowaniu tańca poprzez letnie festiwale w Poznaniu, pani Wycichowska ma blade pojęcie o tangu argentyńskim. Vide jej spektakl Tango z Lady M.

a ja jeatem
IP: 83.5.141.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 11:37:46
za certyfikatami. Akurat jest wiele dyscyplin trudniejszych do opracowania metodologicznie niż tango argentynskie, a ludzie dostają dyplomy. Normalny 2 letni kurs kwalifikacyjny i np pani Wycichowska jako przewodnicząca komisji :). Ja sie na to pisze.

przeciwnik certyfikacji
IP: 89.171.134.XXX • Data: Piątek, 13 lutego 2009 09:13:51
Ciekaw jestem jakie kryteria chcielibyście ustalić aby zdobyć certyfikat. I jak egzaminować kandydatów.Technika tangowa nie jest ustandaryzowana. Czyli test (100 pytań o tangu, jak stawiamy krok? od pięty czy od palców?) chyba odpada. Kurs instruktorski którego ukończenie byłoby równoznaczne ze zdobyciem certyfikatu? Po pierwsze nie wszyscy tańczący są z warszawy więc logistycznie mogłoby to być trudne, po drugie żeby być dobrym tanga trzeba się uczyć przez długie lata a kto zabroni przyjść jakiemuś specowi od towarzyskiego i zrobić kurs? Myśle że sobie całkiem nieźle poradzi, a tangero będzie miernym. Po trzecie kto miałby taki kurs prowadzić i dlaczego akurat ta właśnie osoba? Subiektywna ocena tancerzy należących do ATA? Jokoś to takie mało przejrzyste kryterium?
W sytuacji takiej jaką mamy obecnie - gdy środowisko jest tak małe i nauczycieli jest tak naprawdę kilku - początkujący mają szansę naprawdę szybko dotrzeć do informacji kto jest dobrym nauczycielem a kto złym. W niektórych miastach w ogóle nie mają wyboru. tak więc każda działalność nauczycielska pozytywnie wpływa na tango w Polsce - bo przyciąga nowych ludzi i nie potrzebna nam certyfikaty które zamrożą taką działalność i wepchną je w szpony biurokracji

nauczyciel
IP: 79.185.71.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 18:01:19
tańca na rurze musi miec certyfikat? to są pozaszkolne zajęcia rekreacyjne?

Ula • ulkazal@gmail.com • http://www.strefatanga.pl • Gdynia
IP: 81.190.66.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 16:46:55
Bardzo przepraszam, ale w emocjach wpisowych ;) podałam nieprawidłowy adres strony fundacji. Niniejszym prostuję - www.strefatanga.pl . Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników tanga :-D

nie
IP: 83.5.153.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 16:14:51
mówimy o douczaniu tylko o uczeniu, subtelna różnica :) : "jasiu idż do szkoły,: nie musze, bo mnie w domu uczy siostra studentka". Mazowiecki ośrodek kultury organizuje kursy dla instruktorów tańca wspólczesnego. Drogie.Trudne. 2 letnie. Ludzie walą z całej Polski. Każde stowarzyszenie, fundacja ( przy odrobinie dobrej woli ) może uczyć. Trzeba tylko wydeptać scieżki do ministerstwa oświaty i do kuratorium ( no i byc pedagogiem :) ).

papierkomania
IP: 193.200.150.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 16:02:31
"Każda działalność ( zwłaszcza gospodarcza ) związana z nauką podlega certyfikacji i kontroli państwa."
A nie prawda. Możesz sobie otworzyć firmę udzielającą korepetycji z np matematyki czy hiszpańskiego i nie potrzebujesz żadnych certyfikatów.

Odnośnie ATA to na podstawie jakiego papierka mogliby dawać papierek innym? :-P

certyfikaty
IP: 195.245.217.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 15:53:30
To trochę historyczna dyskusja, bo idąc dalej tym tropem załóżmy, że właśnie próbuje się ukonstytuować jakiś status specjalny dla grupy osób (nauczycieli), i jakaś organizacja może stać się władna wydawania osądów (X). Wszystkie tego typu regulacje mają dobre i złe strony. Dobra jest taka, że pewne grupy na tym zyskują:
- certyfikowani nauczyciele uczniów
- X status organizacji certyfikującej
- uczniowie dostają pewien drogowskaz w swoich poszukiwaniach

Wszystko jest sielskie i piękne aż do następnego rozdania, w którym okazuje się, że:
- część nauczycieli ma problem z uzyskaniem certyfikatu (inne miasto, brak mocy przerobowych organizacji, etc)
- może komuś (jednostkom, grupom) zależeć na tym, żeby komuś innemu certyfikatu nie przyznano ;)
- powstają regulaminy, określa się wymagania formalne, wprowadzane są opłaty
- X ma pełne ręce roboty
- nauczycielom nie chce się po prostu brać w tym udziału, bo myślą sobie "what the f*ck"??
- uczniowie dzielą się na lepszych i gorszych, czyli tych od certyfikowanych i niecertyfikowanych nauczycieli

A część osób schodzi do podziemia mówiąc pod nosem, że nikt im nie będzie mówił co mają robić i jak uczyć. :) Przypomniał mi się nagle film Brasil, zupełnie nie wiem dlaczego :))


A poważnie, po co konstytuować tango do tak formalnego poziomu? To troche przeczy jego idei i klasycznej zależności mistrz -> uczeń -> uczeń... która tutaj sie sprawdza znakomicie.

[pphu "buty"]

cd to
IP: 83.5.144.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 15:43:36
- o właśnie. Ula pisze do rzeczy. O to chodzi. Po prostu nie ma takiej specjalności instruktorskiej. Dlatego w nosie mam, że ata to olewa. Po prostu znów... jak zwykle, nie zarobi. Oczywiście, ze zrobi to jakas prężna fundacja :) I tylko pozostaje mieć nadzieje, że będa to osoby nie od towarzyskiego, a związane z tangiem.

to
IP: 83.5.144.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 15:38:59
nie ma wiele wspólnego z przedmiotem rozmowy.Tu nie rodzice uczą dzieci tanga, tylko ludzie którzy biorą za to kasę. Każda działalność ( zwłaszcza gospodarcza ) związana z nauką podlega certyfikacji i kontroli państwa. Nauczyciele tańca powinni mieć programy według których uczą poszczególnych tańców ( formalnie to jest wymagane - jak jest w praktyce: nie wiem, ale pewnie mają, bo sa kontrolowani ) Nauczyciele towarzyskiego mają ogólne uprawnienia, a programy szkolenia uczniów układają sobie sami. My nie mamy nic. A może niektórzy chcieliby mieć. I mogliby gdyby ich przedstawiciel np ata (jako stowarzyszenie ) miała swoją placówkę do szkolenia nauczycieli. Kiedy przybędzie ludzi tańczących i tak to się stanie. Wtedy kurs instruktora tanga argentyńskiego zrobi jakikolwiek ośrodek, który ma na to zgode ministerstwa. Nie lepiej żeby to wcześniej zrobiła ata, która jest najbliżej tanga?

Ula • ulkazal@gmail.com • http://www.sterfatanga.pl • Gdynia
IP: 81.190.66.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 15:22:30
ATA może jest najstarszym, ale w chwili obecnym na pewno NIE jedynym w Polsce stowarzyszeniem ludzi tańczących tango argentyńskie ! Ze o fundacjach nie wspomnę - polecam www.strefatanga.pl :-). Ponadto nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ukończenie instruktorskiego kursu nie gwarantuje dobrego poziomu nauczania - tylko należy wyszukać odpowiedniego organizatora. Myślę sobie, że jeśli 2-letni kurs kończy się egzaminem państwowym a zaświadczenie jego ukończenia wydawane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowe Centrum Kultury to dla mnie wystarczająca gwarancja znakomitego poziomu ! Tyle, że w Polsce nie ma metodyki nauczania tanga argentyńskiego; kursy instruktorskie są wyłącznie o kierunkach: taniec ludowy, jazzowy, współczesny i towarzyski.

nie, bo...
IP: 212.75.119.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 14:19:05
Jest wiele dziedzin gdzie nie ma żadnych regulacji dotyczących kto i czego może uczyć. Co więcej, nawet w edukacji ogólnej. Rodzice bez żadnych potwierdzonych formalnie kwalifikacji mogą uczyć swoje dzieci. Trener sportowy czy tańca towarzyskiego też nie jest certyfikowany z konkretnego sportu czy tańca. Wystarczy ukończyć ogólny kurs.

Poniżej program takiego kursu znaleziony gdzieś w internecie. Nie ma tam nic co by gwarantowało konkretny program umiejętności tanecznych. A przecież taniec towarzyski to dość sformalizowana dyscyplina sportu z klasami, zawodami itp. A na filmiku, do którego link był tu niedawno, widać że nie gwarantuje to jakiegokolwiek pojęcia o tangu argentyńskim. Kilkoro z warszawskich nauczycieli, już ma taki kurs zaliczony, albo mogą to zrobić bez trudu. Czy to coś zmieni w ich tanecznych i pedagogicznych kompetencja, nie wiadomo.

1. Historia tańca w Polsce i na świecie
2. Dobór ćwiczeń dla poszczególnych grup wiekowych, płci i stanu zdrowia
3. Teoria i metodyka poszczególnych rodzajów i stylów tańca sportowego
4. Technika poszczególnych rodzajów i stylów tańca sportowego
5. Przepisy PZTSport
6. Organizacja zawodów i turniejów tanecznych
7. Choreoterapia
8. Podstawy choreografii tańców sportowych
9. Przegląd poszczególnych rodzajów i stylów tańca
10. Specjalizacja + egzamin z danego rodzaju (wg zainteresowań kursanta)

nie, bo
IP: 83.5.142.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 13:16:49
uczenie to jest ( na szczęście ) dziedzina, którą w 1 rzędzie reguluje nie rynek, tylko instytucje powołane do ocenianiac osób chcącących uczyć ( czy rzeczywiście to potrafią ). A żeby potrafiły muszą sie najpierw nauczyc w miejscu, które tok nauki formalnie potwierdzi. I nie chodzi tu tylko o poprawne stawianie kroków: nauczyciel musi mieć wiedzę i umiejętności pedagoga + perfekcję w tym co sobie wybrał jako specjalizację. Pokaż mi jedno takie miejsce na świecie gdzie edukacji się nie sformalizowało. Jasne, że instruktorzy tanga wolą byc nie certyfikowani. Paradoks polega na tym, że w świetle prawa to pan Zbyszek.W ( tak, ten od haków ) uczy tanga jako certyfikowany nauczyciel z wszelkimi uprawnieniami. A ci którzy mają "tango w genach" ;) tez może by tak chcieli, tylko że nie mają się gdzie po "papierek" udać. Bo gdzie? Zrobić sobie kurs instruktora tańca sportowego? Dla tancerza tanga to obciach. Jestem zdania, że o to właśnie powinna zadbać ata, bo jest stowarzyszeniem, które ma reprezentować tancerzy. Również formalnie. A tego nie robi.

Kasia & Michał • wagaryba@poczta.onet.pl • Kraków
IP: 89.187.232.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 11:40:46
20 luty 2009 – TANGOWE OSTATKI w Krakowie!!!


Serdecznie zapraszamy do Krakowa na MILONGĘ OSTATKOWĄ do pięknego wnętrza Hotelu DWÓR KOŚCIUSZKO.
Link do strony ze zdjęciami:
http://www.donimirski.com/pl/hotel_dwor_kosciuszko/

Na miłośników tanga czeka świetny parkiet i dobra muzyka, restauracja serwuje dania kuchni staropolskiej, a dla przyjezdnych tangueros przewidziano atrakcyjne zniżki za nocleg.
Szczegółowe informacje: www.tangovirri.pl

Też Piotr • Warszawa
IP: 83.15.92.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 09:57:38
A mnie się certyfikowanie nie podoba.
Nie wszyscy tańczący tango muszą należeć do ATA - bo to nie jest Bóg jedynie słuszny i wyrocznia wszechwładna, Wielki Brat tańczących tango, wiedzący lepiej za nas wszystkich...
Wolny człowiek nie potrzebuje dokumentów na to, że może oddychać, czuć, tańczyć itd.
Uczyć się wolno od każdego człowieka - certyfikaty, dyplomy i inne papiery potrzebne są do bajerów marketingowych - co umie "nauczyciel" powinien oceniać rynek...

no nieee
IP: 83.5.140.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 00:30:50
akurat jeśli chodzi o "styl i umiejętności" to kryteria sa jasne :) W tangu argentynskim nie ma sciemy. Niestety są tacy co potrafią pięknie i obrazowo wytłumaczyć, że kot to też pies, bo ma pysk 4 łapy i ogon :). Gdybyś Piotrze, żył w kraju w którym nie ma kotów ( albo psów ) to byś się dał nabrać. Jak nic. Czemu certyfikaty? Bo to właśnie jest wolność. Wolnością pełnowymiarową jest wybór między certyfikowanym nauczycielem, a takim który certyfikatu nie ma. Nam się serwuje tylko to drugie.
W BsAs żeby grać tango nie wystarczy skończyć szkoły muzycznej. Jest wymagany specjalny certyfikat. I tego zwyczaju bronią tam rękami i nogami i zębami. Oni mają tango od prawie 200 lat, a jednak najlepsi nauczyciele tanga mają członkostwo Akademii i to ich "certyfikuje" do grona mistrzów. Czyli co? My, po 10 latach wiemy lepiej?

Piotr
IP: 83.6.120.XXX • Data: Czwartek, 12 lutego 2009 00:04:06
Trochę mnie drażni ten socjalistyczny sposób myślenia. Jakie certyfikaty!? Po co certyfikaty?! Kto chce uczyć, niech uczy. Jeśli ktoś chce się uczyć u słabych nauczycieli, dlatego, że nie zadał sobie trudu, aby zebrać choćby minimum informacji, sam jest sobie winien. To rynek powinien decydować, kto może prowadzić szkołę i kto jest dobry. Zresztą co to znaczy "dobry"? Czytam od jakiegoś czasu te posty i widzę jak rozbieżne sa opinie na temat stylu i umiejętności. Sam też zauważam, że to, co mnie się w tangu podoba, budzi czasem odruch odrazy u innych. Jak więc można oddać w czyjekolwiek ręce prawo certyfikowania nauczycieli. Nawet jeśli byliby to zasłużeni członkowie ata. To groziłoby tylko wzmacnianiem różnych partykularyzmów i układów.
Wszelkie certyfikowanie, także w zwykłej działalności gospodarczej niszczy rynek. A poza tym im wieksza różnorodność, im wiecej barw tanga tym lepiej... Wolność, tylko wolność...

Ale zawsze ATA mogłaby rozdawać jakieś wyróżnienia za szczególne zasługi dla tanga...

I
IP: 83.45.239.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 20:59:42
dlaczego ATA nie zaprasza tancerzy na warsztaty ?

i
IP: 83.45.239.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 20:57:08
wszyscy tanczacy tango jestesmy milosnikami tanga . Ci co sie zapisali do ATA powinni byc aktywni nie tylko raz roku , bo po co sie zapisali ? i kto ma dawac opinie o jakosci nauczania poszczegolnych nauczycieli jak nie jedyne i najstarsze w
POLSCE stowarzyszenie ludzi tanczacych tango argentynskie.

I
IP: 83.45.239.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 20:48:25
dlaczego skrytykowano tanczacych roka na jubileuszu ze nierytmicznie.bylo rytmicznie i luzno

i
IP: 83.45.239.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 20:44:03
nigdy nie bylo przy nadmiarze chetnych na warsztaty preferOwania czloNkow ATA.DLACZEGO ?

Alibabo
IP: 83.5.139.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 16:25:38
- chyba wszystkie wpisy tutaj opierają sie na własnych przemyśleniach i spekulacjach? Nie uważasz? I zupełnie nie wiem po co ta powtórka ze statutu ata. Każde stowarzyszenie może działać zarobkowo ( patrz: rozdz.5 punkt c ;) ) jeśli tylko chce. Ata też może. Tylko nie chce. To żaden wstyd zarabiać na własną działalność. Stowarzyszenia maja określone cele, tych celów nie da się osiągnąć bez wypracowania funduszy. Ata opiera swoję egzystencję tylko na składkach członków. To jedna wielka prowizorka. A szkoda, bo jak widać przy okazji działań festiwalowych, wielu ludzi jest chętnych do pomagania. Pomagać znaczy również tak kombinować, zeby przy okazji festiwalu np sprzedać 1000 koszulek i sprowadzić za to najsłynniejsza parę ( cokolwiek to znaczy ;) ) na tanie warsztaty ( po 20 zł od pary ) dla.... członków ata. Wtedy ludzie by sie do ata zapisywali. Przykro mi, ale zdrowego pomyślunku :D to w ata nigdy nie było.

Alibaba • http://akademiatanga.art.pl/Akademia/Statut
IP: 195.38.12.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 15:26:22
Myślę, że ci którzy są w ATA i prowadzą swoje interesy wpisują to na swoich stronach. Co pewnie jest zgodne z prawdą. Dla mnie, jest to tylko informacja.

To, że twierdzisz, że ".....wiec powoluja się na autorytet ata. "jestem czlonkiem" na ich stronach www ma znaczyc: "mam kwalifikacje, juz nie jestem amatorem". To są twoje własne przemyślenia i spekulacje.

W statucie ATA (link w załączeniu) w par. 8 i 9 jest powiedziane jaki jest cel stowarzyszenia i jakie działania służą osiągnięciu tego celu.
Dodatkowo w par. 7 powiedziane jest, że: "Działalność Stowarzyszenia opiera się na pracy społecznej ogółu członków. Stowarzyszenie może jednak zatrudniać pracowników do prowadzenia swych spraw.".
Myślę, że jeżeli ATA zajęłaby się działalnością komercyjną, to potraciłaby członków i pewnie przestała istnieć. Może przekształciłaby się w normalną firmę.
Ale to jest tylko moje zdanie.
Pozdrawiam

Alibabo
IP: 83.5.175.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 14:37:18
- ja sie z Tobą kompletnie nie zgadzam. Zauwaz ile osob, ilu nauczycieli, skorzystalo z tego, ze zdecydowali sie przylaczyc do ata. Nie bede wskazywac palcem :), ale to mozna znalezć na ich stronach. Zaden z nich nie skończyl zadnych konkretnych kwalifikacyjnych szkoleń, wiec powoluja się na autorytet ata. "jestem czlonkiem" na ich stronach www ma znaczyc: "mam kwalifikacje, juz nie jestem amatorem". W zarzadzie i wsród czlonków ata wiele osob "kreci swoje lody". Nie wiem czemu ata nie chce kręcić własnych. To znaczy wiem. Tam brakuje osoby z takimi umiejętnościami. Gdyby ata prowadziło własną szkołę, gdyby ata organizowało pokazy i przedstawienia - ale podkreślam - wciąż jako stowarzyszenie, to wielu ludzi by miało ochotę się do tego włączać - nie tylko raz w roku przy okazji festiwalu. A jesli ma nastąpić jakiś koniec ata, to nastąpi dlatego, że takiej działalności nie podejmą - nie odwrotnie.

Alibaba
IP: 195.38.12.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 13:48:41
Według mnie, Akademia Tanga Argentyńskiego NIE POWINNA wydawać jakichkolwiek certyfikatów czy rekomendacji. Jest to stowarzyszenie, które nie powinno angażować się po żadnej ze stron szkół tanga w Polsce. Powinno zostać neutralne. Jeżeli jednak ATA zacznie "kręcić własne lody" to będzie to koniec tego stowarzyszenia.

Szkoła Tańca Zbyszka Wardyńskiego
IP: 79.190.102.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 13:22:16
Szczególnie partnerka ma duże braki, nie dokręca bioder, stawia stopy do środka, przy piwotach noga daleko z tyłu nieestetycznie, zamiast kostka przy kostce, człapanie. Trzymanie mało tangowe, podobne do standardu, partner: sylwetka mało wyprostowana, momentami kolana za bardzo ugięte, słabe osadzenie w parkiecie, przy kanapce niełączy pięt, przy giro chodzi dookoła partnerki stawiając stopy do środka itd.
Na usprawiedliwienie można powiedzieć, że pewnie specjalizują się w czymś innym, a tango pewnie tańczą (próbują) przxy okazji. Potwierdza się reguła, ze jak się robi kilka rzeczy, to żadnej dobrze. Pewnie uczą w tej szkole jakichś tańców dobrze, ale na pewno nie tanga argentyńskiego. Tylko skąd mają to wiedzieć adepci szukający kursu tanga arg? W ofercie tej szkoły jest tango. Może Akademia Tanga Argentyńskiego mogłaby zrobić coś w kwestii jakości nauczania ? Oczywiście nie zmusi nikogo do nie prowadzenia zajęć, ale mogłaby wydawać opinię o nauczycielach (certyfikować) i umieszczać na swojej stronie Szkoły i nauczycieli, którzy uczą zgodnie z zasadami i mają wystarczającą wiedzę do tego? Jest w zarządzie dobra nauczycielka, która mogłaby oceniać. Tylko czy wystarczy jej obiektywizmu? Czy to się nie skończy tak, że tylk ona umie uczyć w Polsce?

ale
IP: 195.8.101.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 13:18:15
przecież wiadomo, że to żart. I naprawdę śmieszny! No cóż, tańczyć każdy może... ale uczyć już nie

U Wardyńskiego..
IP: 217.149.242.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 12:37:21
Oglądajcie takie filmiki i uczcie się jak kaleczyć tango. Tandetnie niski poziom. :szok:

na filmiku
IP: 83.5.166.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 01:07:43
nawet soltada się pojawia :)

a film jaki • http://www.danceschool.pl/gate/wb31429/film/tangowww.wmv
IP: 83.143.41.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 22:34:50
No wypas, full nawet.

Programming by KESS
 
 
  statystyka