Główna
Lekcje
Milongi O nas
Ciekawostki
Hydepark
Subskrypcja
Linki
Kontakt
 
 
 
   
 

Na Hyde Parku piszemy tylko o tangu. Wpisy nie na temat, niekulturalne, powtarzające się, reklamy itp. będą usuwane.

 
   
 
     
  Hyde Park
Księga gości v0.3 - © 2005 by KESS

wpisów: 3208 na 65 stronach
<<< poprzednia -   41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51   - następna >>>

na filmiku
IP: 83.5.166.XXX • Data: Środa, 11 lutego 2009 01:07:43
nawet soltada się pojawia :)

a film jaki • http://www.danceschool.pl/gate/wb31429/film/tangowww.wmv
IP: 83.143.41.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 22:34:50
No wypas, full nawet.

translacja na język zrozumiały dla snobów
IP: 77.222.224.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 20:16:31
"parada con patada", "pasos del gato", "ganchos"

Wracając do Warszawy... • http://www.danceschool.pl/gate/wb31429/tango.htm
IP: 79.190.102.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 19:09:06
Na kursie podstawowym tanga argentyśkiego u Zbyszka Wardyńskiego mamy m.in.:

paradę zakończoną wykopem, kocie kroki i haki...

bsas by night
IP: 200.125.122.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 18:39:08
w caningu tez bylo super, dobra muzyka, Daniel i Cecilia mieli pokaz, pozniej Noelia zatanczyla z Chico

życzenia osobiste na forum dla Jacka • W-wa
IP: 83.31.49.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 16:39:34
Dla Taty Agnieszki życzenia najlepsze
Bo świetnie prowadzi i nóżek nie depcze
I się nie rozpycha, jak inni na sali
I w przerwach po oczach ręcznikiem nie wali
Bo lubią z Nim tańczyć warszawskie tanguery
Co zazdrość mą wzbudza, będę całkiem szczery

Gdyby więcej Jacków, a mniej było kołków
Byłoby przyjemniej w warszawskim s...dołku :)

RS

Dobre życzenia • Warszawa
IP: 83.15.92.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 15:20:59
Na dobre życzenia zawsze warto poświęcić czas i nawet krótką chwilę na tym forum.
Wszystko co dajemy ludziom napewno do nas wraca... tyle, że wzmocnione.
Najlepsze życzenia Jacku - dużo miłości, dużo radości i wszystkiego co piękne i cenne na drodze zwanej życiem :)

hp
IP: 77.253.124.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 14:45:45
i nie macie do niego telefonu? ani jakiegos kontaktu?

po co upubliczniac na hyde parku zyczenia? hp ma sluzyc dyskusji

krystyna • krynia522@op.pl • Warszawa
IP: 83.12.5.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 14:43:56
Dzisiaj ma imieniny Jacek Mazurkiewicz
a ponieważ wiadomo, że przebywa w delegacji na południu Polski więc tą droga
kochany Jacuniu składamy Ci zyczenia wszelkiej pomyslności w życiu osobistym i tangowym
Krysia i Izunia B

warsaw by night
IP: 77.112.45.XXX • Data: Wtorek, 10 lutego 2009 01:06:08
w mechaniku też było super, miła atmosfera i utwory gdzie indziej nie grane ale bardzo fajne :-)

Krakauer
IP: 89.74.201.XXX • Data: Poniedziałek, 09 lutego 2009 15:32:18
W Krakowie "U Plastyków' , też było fantastycznie! Świetna muzyka przygotowana przez Grzegorza i sympatyczne Towarzystwo. Pozdrowienia z Krakowa!

re: czad
IP: 193.200.150.XXX • Data: Poniedziałek, 09 lutego 2009 00:36:52
dzisiejsza (wczorajsza) milonga w CIF też była genialna!

re: czad
IP: 83.143.41.XXX • Data: Niedziela, 08 lutego 2009 18:40:50
Jak widać wystarczy dobra muzyka oraz przełamanie marazmu i niechęci do ruszenia się z domu.

czad
IP: 83.6.170.XXX • Data: Sobota, 07 lutego 2009 02:48:18
no i niemożliwe stało się możliwe.bez dyżurnych chłodna się rozhuśtała.panie nie siedziały.muzyka była super.
jak wszyscy ludzie są szczęśliwi na milondze,to od razu jest fajna atmosfera.

:)
IP: 83.24.87.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 20:27:09
czemu przyszli dyżurni już teraz nie rozhuśtają milongi i nie tańczą z siedzącymi paniami.czy chodzi o pieniądze : )
czemu organizator milongi ma zatrudniać dyżurnych.

zdziwiony
IP: 95.41.243.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 18:24:06
Milonga Jubileuszowa warta była grzechu. Gratulacje dla organizatorów. Po co pojawiła się informacja, że panie szatniarki naliczyły 420 osób a biletów sprzedano 240???
Tzn, że 240 było naiwnych?

dyżurny
IP: 79.185.82.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 17:26:05
dyżurny ( inaczej fordanser) może byc 'zatrudniany" przez organizatorów milong.
Tacy dyżurni będą tańczyc z nietanczacymi paniami, "rozhuśtają"milongi, gramofon, muzyka i dyżurni.

jak
IP: 79.185.82.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 17:21:44
nie tańczysz to jesteś zaczepiany,,,,, " dlaczego nie tańczysz?":), "social" nie istnieje:). Jeżeli rozmawiasz to panie uciekają bo nikt nie poprosi:).

re:re: tango
IP: 213.25.153.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 15:58:08
O rany, dokładnie tak! :)

Edyta • Warszawa
IP: 80.55.37.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 15:47:36
A może inne rozwiązanie z biletami. Np. że przez pierwszą godzinę wstęp darmo/albo pół ceny/albo jakaś jeszcze inna zniżka (to do ustalenia) ale dla wszystkich. Wtedy upieklibyśmy dwie pieczenie przy jednym ogniu - po pierwsze może jednak jakaś zniżka zwabi część osób (w tym Panów) a po drugie ludzie może zaczną przychodzić wcześniej na milongi. Bo u nas jak jest powiedziane, że milo np. od 9 to zaczynają się ludzie schodzić tak po godzinie. No i takie rozwiązanie nie powoduje niezręcznych sytuacji gdyby Panowie wchodzili za darmo. Tylko, czy ktoś z organizatorów milong na to pójdzie??

re: tango
IP: 195.245.217.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 13:37:31
wiesz.. zastanawiałem się nad tanczeniem i nietańczeniem. Nad powinien i nie.

I tak sobie myślę, że fakt iż czasem pań jest więcej i siedzą, a panowie też np siedzą ma różne źródła. Facet może się np źle czuć z pewną tandą, albo nie widzieć partnerek, z którymi lubi taka tandę tańczyć. Może nie mieć ochoty porywania się na taką czy inną muzykę z kimś, kogo nie zna. Tango powinno być przyjemnością dla obu stron, a nie rzeźbieniem za wszelką cenę ;)

Dlatego też na przykład uważam za jak najbardziej poprawne, że przy dajmy na to 30 paniach i 8 facetach na sali, 4 pary tańczą, a czterech panów rozmawia. Milonga to przecież nie konkurs "ile pań zadowolę", tylko ma być przyjemnie spędzonym czasem. Z naciskiem na "przyjemnie". Osobiście chciałbym bardzo, żeby milongi u nas były traktowane jako imprezy typu social + tango, a nie tylko tango + tango (a jak nie tańczysz, to po co przychodzisz?) :P

[PPHU "Buty"]

re: imię
IP: 195.8.101.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 13:10:45
za tandę nie zapłacę, ani droższy wstęp, za buty i dobre lekcje chętnie. Tadeusz miał racje, i pięknie opisał Bal. Tak właśnie było. I dziękujemy Wszystkim, którzy zadbali by tak było. Zdrowo przesadzone z tym błaznem.

dlaczego I cd ?
IP: 83.6.168.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 13:04:18
jeśli ktoś ogłasza się, że będzie brał kasę za taniec, wychodzi, na swoje życzenie, z cienia i może być oceniany. całowicie się zgadzam z tą opinią, która miała na celu otworzyć oczy początkujących na klasę nowo otwartej firmy na milongach.

tango
IP: 83.6.168.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 12:59:56
tango nie są równe dla wszystkich, bo panie już po trzech miesiącach zaczynają czerpać przyjemność, a panowie przynajmniej po roku i dlatego trzeba ich zachęcać i promować, by przychodzili i tańczyli dużo - więc za darmo w tym pomoże.

jedno jest pewne:na chłodnej może być frekwencja większa. jest duża ładna sala i dobra muzyka. dlaczego nie przychodzi dużo osób? bo są 3 tangowe konkurencyjne imprezy i wiele osób woli gdzieś na małych salach potańczyć. może dlatego, bo na dużej więcej widać ?

jak dla kogoś jest drobiazgiem (choć nazwał to określeniem na poziomie człowieka z miasta) że pań jest więcej i siedzą i przez to nie przychodzą, to nie ma racji.
w panach dopiero budzi sie mucho jak jest mniej pań. od razu się inaczej ruszają. a tak to się "odprężają" dowartościowując (swoje tango) błagalnymi, wymuszonymi uśmiechami wielu siedzących pań.

I cd
IP: 83.5.202.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 12:50:58
do Imię. A do Ciebie mam prośbę: poproś żeby wykasowano Twój wpis. Nie używaj argumentów ostatecznych ( a przynajmniej nie na forum :) ).

I
IP: 83.5.202.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 12:47:25
jeszcze do Tadzia: nie mieszaj moralności z etyką. Wszystkie wpisy z ostatnich dni dotyczą ETYKI właśnie. I tylko o tym dyskutujemy. Jestes artystą , a masz zaskakująco potoczne skojarzenia: płacimy za milongi, lekcje - bo stanowią dla nas jakąś wymierną WARTOSC. Nie chcemy płacić za kiepskich fordanserów. Jeszcze zaproponuj na milongach kataryniarzy z papugami. Będzie weselej.

Ale
IP: 83.5.202.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 12:34:25
my o całokształcie a Ty Tadziu jak zwykle: nie chwalą nas, to chwalmy się sami. Piszesz o jednorazowej imprezie. Nie widzisz, że jednorazowe imprezy, (choć sympatyczne ) mają takiż ( jednorazowy ) wymiar dla środowiska? Ładne opakowanie nie oznacza atrakcyjnej zawartości. Coś jak ZSRR - w pażdzierniku wielka defilada, a przez rok kłódka na drzwiach. Ty jesteś trochę Tadziu jak El Prof. Zamiast przemyśleć sprawę i wyciągnąć jakieś wnioski cieszysz sie z popularności jak dziecko. I na złość babci chcesz odmrozić sobie uszy. A odmrażej :) tylko na zewnatrz, bo nie tańczysz sam, a cokolwiek robisz w tangu - pamiętaj że firmujesz to autorytetem ata. A, że wypowiedzi masz niefortunne - oddzwięk jest jaki jest. Jestes barwną osobowością, ale zwolnij trochę, plis.

Imię
IP: 193.200.150.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 12:18:52
Pan Tadeusz jest błaznem naszego tangowego środowiska i o tym wiedzą niemal wszyscy. Osobiście nie znam żadnej partnerki gotowej zapłacić choćby 2 złote za tandę z człowiekiem prowadzącycm niechlujnie,zgarbionym, nie szanującym zasad poruszania się po parkiecie. Co więcej Z N A K O M I T A większość dobrych tancerek najchętniej zapłaciłaby za to żeby ów jegomość nie podejmował kolejnych prób proszenia ich do tańca.

Tadeusz dębski
IP: 83.5.216.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 11:35:20
Pozdrawia was pierwszy fordanser
Jak to was musi gnieść, że za dobro deficytowe trzeba zapłacic. Płacicie za buty 500-700 pln, za lekcje po 100 pln i też 100 euro, wracacie taksówkami po nocach a wasze perfumy są z górnej półki.
Ale zapłacic fordanserowi czy fordanserce i tańczyć wg woli- to juz nie bo to jest niemoralne. Wasze wybory. Przeciez nikt nikogo nie zmusza.
Ale by z całego balu juileuszowego wyjąc tylko ten- może niefortunnie przeze mnie zaznaczony- wątek to wielkia niestosowność.
Na milonge juileuszową przyszło około 420 osób - wg pań z szatni- a biletów sie sprzedało 240. Pozwoliło to sie imprezie samofinansować. Przyjechało mnóstwo osób z całej polski by posłuchac STAZO a czołowi nasi muzycy tylko po to by wziąć wzór. Przybyło ok 30 osób od lat nie tańczących z pierwszych rozdań tanga sprzed 10 lat ze słynnym Davidem./ przyleciał do nas z Afganistanu , gdzie pracuje./ Przepiekna sala, tani bufet, bezpłatne i czyste kible i szatnie. W sumie nie najgorsze nagłosnienie i świetny parkiet . A to ze mikrofon nie działał najlepiej , to moze dla słuchajacych lepiej. Dwie wystawy malarstwa tangowego, ekspozycja butów do tanga, bizuteri ,poczęstunki, nagrody . I bardzo atrakcyjna i wcale nie przegadana- co jest trudne- część wspomnieniowa.
Pokazy salsy , flamenco, tańca brzucha i rock,rolla celowo zostały wprowadzone , by pokazć , że my nie mamy tylko takich klapek przy oczach jak dawniej konie pociągowe.
Były wszystkie środowiska, nikt sie nie kłócił, nie rywalizował. Piękne kreacje pań i w zasadzie brak niechlujnych Panów. A o 5 rano tańczyło jeszcze 40-50 osób.
Naprawde duze Swięto tanga zrobione przez Akademie Tanga Argentyńskiego dla NAS wszystkich.
A wy mi tu o pierdołach , czy płacic za tande czy nie i czy wpuszczać panów za darmo.
Oczywiście że nie.
Chyba , że mnie. 20.-pln za tandę jest aktualne.
Z poważaniem
Tadeusz Dębski

bilety
IP: 195.245.217.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 11:04:18
To ja się wypowiem jeszcze jako "pan" ;)

Nie wyobrażam sobie milong, na których panowie są wpuszczani za darmo, a panie płaca podwójnie, ani tez milong z wolnym wejściem dla panów przez pierwszą godzinę. A moze wyobrażam sobie, ale nie widzę w tym najmniejszego sensu. Jak ktoś chce przyjść potańczyć, to przyjdzie, brak biletów nie spowoduje nagłej nawałnicy dobrych partnerów, bo skad mieliby się wziąć? :)) Przyjmijmy po prostu, że mniej mężczyzn jest zainteresowanych tangiem, bo może dostrzegają w nim coś innego, niż kobiety ze swoją natura, może wolą po prostu piwo z kumplami, mecz, albo inne formy rozrywki. Nie wiem, nie ma co wnikać.

Jestem jak najbardziej za możliwością wejścia bez biletu przez osoby nietańczące. Nawet jeśli ktoś miałby tu dokonać małych malwersacji, to przy drugim , czy trzecim wejściu zostanie to dostrzeżone. To krótka piłka i nie ma co się tym przejmować.

Chciałbym żeby milongi nadal były równe dla wszystkich tańczących, każdy płacił tyle samo za wstęp i traktował bilet jako ukłon dla organizatorów za zorganizowanie imprezy, przygotowanie stolików, owoców (CIF), muzyki, za miłe podjęcie gości. Bilet 10 PLN (CIF, u Artystów) naprawdę nie jest drogi. Podejrzewam, że cierpienie pojawia się w momencie, kiedy ktoś prócz lekcji uczęszcza jeszcze na płatną praktikę i 4 milongi w tygodniu. Ale każdy miał taki czas, więc czapki z głów dla silnych :)

Osobiście lubię traktować milongi jako miłe spotkania z przyjaciółmi w specyficznej atmosferze klubu, z nutką tańca, dobrego śmiechu, nowych znajomości i nie koniecznie musi być to impreza przetańczona od deski do deski, bo czasem chce się po prostu przyjść, porozmawiać, odprężyć :)

pozdrawiam Państwa,
[PPHU "Buty"]

i pomyśleć
IP: 212.160.173.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 10:20:20
że ten fordanser na Jubileuszowej to miał być - w zamyśle Roberta - żart

i pomyśleć
IP: 212.160.173.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 10:20:15
że ten fordanser na Jubileuszowej to miał być - w zamyśle Roberta - żart

do będącej...
IP: 193.200.150.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:59:33
Proś, proś a jak ktoryś będzie sie migał to zawsze możesz mu zaproponować drinka za tandę lub 20 zł. :D
A tak poważnie to musisz wziąść pod uwagę że cześć partnerow nie lubi byc "wyrywanym" do tańca i będzie się z tego wykręcać.

re bilety
IP: 83.6.168.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:59:21
nie siedzisz to nie chcesz podwyżki.
ręczę ci, że ani jedna wypowiedż panów nie padła w trosce o swoje portfele.
myślę, że panie powinny to poprzeć.
czego się boisz? że przyjdzie więcej ludzi na milngi niż teraz ?

on

twardy orzech
IP: 83.6.168.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:55:44
oczywiscie misiu, że trzeba wpuszczać nie taczących za darmo. u nas jak czytasz w poprzednich wpisach ludzie mają w głowach dziwne teorie, że jak dla panów będzie za darmo, to będą wchodziły niepożądane nowe osoby.
myślałem, że chodzi o to właśnie by wchodziły nowe osoby, a kto jest niepożądany to panie natychmiast się zorientują i taka osoba nie będzie miała po co przychodzić ponownie.
nie każdy ma dużo pieniędzy i wolna bramka na pewno zachęci do wizyt tych z mniejszym portfelem.
a wejścia nie są tanie. na przykład pójście do cifu i na złotą to wydatek 35 złotych. to już pół dniówki.
nie trzeba aż na miesiąc robić eksperymentu. wystarczy jeden piątek na chłodnej, ale musi być do tego równolegle eksperyment w złotej, bo jak będzie ciasno na chłodnej to zbyt duża ilość początkujących może zniechęcić do eksperymentu.
ale i sulewski i pani ania to twarde orzechy do zgryzienia na wpuszczanie kogoś za darmo. muszą się przekonać po ilości kasy, że nie stracą. jak ich skłonić najpierw do próby-nie wiem.

Bilety
IP: 195.8.101.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:49:09
Oj Budapest jest piękny :) Nie powinno się wprowadzać droższych biletów dla kobiet. Wydaje mi się, że większość postów w tym temacie było od mężczyzn (bo trudno mi zrozumieć kobiety, które mogłyby coś takiego zaproponować), a smutne że kogoś zniżka 5 czy 10 zł skusiłaby do przyjścia na milongę. Chodzi o pieniądze czy o próżność? Płacić za partnerów, no bo do tego się to sprowadza, to jest przesada.

Misia • http://www.tomatango.com • Budapest
IP: 80.98.164.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:10:14
W kontekscie jeszcze wpuszczania za darmo - wszystkie osoby nietanczace wchodza na nasze milongi za darmo i nie ma z tym zadnych problemow, a raczej sa korzysci - sporo osob w ten sposob dowiaduje sie o tangu (jedna z milong jest w kawiarni przepieknego kina, zawsze sa osoby czekajace na film etc.) i tworzy sie "buena onda" :)

Misia • http://www.tomatango.com • Budapest
IP: 80.98.164.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 09:07:17
W obliczu braku partnerów w Warszawie - zapraszam do Budapesztu :) Od jakiegos miesiaca mamy problem, bo przez pierwsza godzine milonga jest ok. 9-10 panow a pan moze 2-3. Pozniej sie wyrownuje, chociaz w piatki i tak czesto bywa, ze wszystkie panie tancza, a 3-4 panow siedzi.. bo nie ma z kim zatanczyc. Tak samo na naszych lekcjach - srednio co najmniej 1-2 panow wiecej.

Będąca na granicy
IP: 80.55.31.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 02:41:05
p.s. No niech mi teraz ktoś spróbuje odmówić! :D

będąca na granicy
IP: 80.55.31.XXX • Data: Piątek, 06 lutego 2009 02:29:15
W pierwszych słowach pragnę podziękować wszystkim, którzy odpowiedzieli na forum na mój post.
Bardzo wnikliwie przeczytałam Wasze sugestie i wynika z nich, że są dwa podejścia. Jedno, że nie warto się męczyć. I drugie, które skłoniło mnie do weryfikacji mojego podejścia - że partnerki jak tylko nauczą się czegoś, zaraz chcą uciekać do lepszych, co tych początkujących frustruje i zniechęca. Myślę, że to pierwsze podejście jest trochę nie fair. Przecież dobrzy partnerzy, z którymi czasem mam okazję zatańczyć, też się muszą ze mną nieźle namęczyć. Zdałam sobie też sprawę, na podstawie chociażby moich doświadczeń, z tego że przecież prowadzenie jest cholernie trudne! Mam ogromny podziw dla facetów, że im się to udaje. Ponadto im więcej partnerek będzie wybierać podejście nr 1, czyli odejście do innego, lepszego, tym bardziej będzie to zniechęcać początkujących do nauki. A przecież oni prędzej czy później załapią. Taki kobiecy egoizm i nastawienie na własną korzyść ostatecznie obraca się przeciwko nam samym.
Jednym słowem zamierzam wspierać nowych panów w stawianiu pierwszych kroków, a żeby poprawić swoją obecną sytuację i tez trochę z ciekawości zamierzam łamać konwenanse i zobaczyć, ile odwagi potrzeba, by poprosić do tańca!

X
IP: 194.29.137.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 19:38:30
W jednej (o innych mi nie wiadomo) z warszawskich dyskotek w konkretnym dniu dziewczyny w mini wchodzą za darmo. Nie mam na ten temat (pozytywnego) zdania.
Osobiście uważam, że darmowe wchodzenie kogokolwiek jest kompletnie nie trafiony. Weźcie pod uwagę, że w takim wypadku zaczną się schodzić ludzie, którzy chcieliby tylko popatrzeć, wreszcie zaczną bez jakichkolwiek podstaw wchodzić na parkiet i w ten sposób przyjemne lub w miarę przyjemne milongi przemienią się w najzwyklejszą chałturę.
Może najlepszym sposobem będzie po prostu udostępnienie szerszej publice darmowych pokazów (tak, wiem, łatwo się gada, a robić nie ma komu).

E. • W-wa
IP: 79.191.48.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 18:35:59
A może bezpłatny wstęp dla panów tylko przez pierwszą godzinę milongi? Wtedy z oferty nie skorzystają ci, którym ona nie odpowiada.

fakt
IP: 83.5.133.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 18:20:37
- ok, ale nie da sie rozwiązać wszystkich problemów świata za jednym zamachem :) To o czym piszesz to kwestia etyki. W ten sposób można wiązać wszystko z wszystkim. A tu ( na razie ) chodzi o to jak przekonać organizatorów milong, żeby spróbowali na krótki czas promowac facetów tańszym biletem. Tylko tyle. To jak się ktoś będzie z tym czuł, to jest moim zdaniem ( w tym momencie ) sprawa 2 rzędna. Bo sadzisz, ze dziewczyna która siedzi całą milongę sama, to jak się czuje? Tańsze bilety to jest zabieg czysto techniczny. Oczywiscie, ze problem jest i będzie, głównie chodzi tutaj o to, że pewne osoby mają mniejsze szanse na taniec ( to jest i zawsze będzie szkoła życia :) ), ale z drugiej strony, możemy próbować to jakoś regulować. Nie zmieni się proporcja tanczących, ale zmieni się jakość relacji - jeśli w tym coś drgnie to już będzie duży sukces.

Może
IP: 84.133.213.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 18:16:55
jakiś import partnerów z Niemiec? Tu mnóstwo długo tańczących panów, wielu dobrze tańczących. Pań brakuje, co dopiero dobrych pań...

re: fakt
IP: 83.18.104.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 16:25:58
Nie twierdzę że trzeba siąść i płakać. Twierdzę że partnerów trzeba traktować z troską, wyrozumiałością i wyczuciem i cały czas dbać o to żeby nie zrezygnowali. Ja osobiście miałem łatwiej - bo do tanga trafiłem z partnerką życiową i razem było nam łatwiej. Ale obserwuje wielu mocno zaangażowanych, którym trudno się przebić. Ponieważ są jeszcze słabi więc niechętnie się z nimi tańczy i daje się im to odczuć. Ponieważ są nowi i jeszcze się nie przebili, to nie zaprzyjaźnia się się z nimi i nie wciąga w "towarzystwo". Ponieważ jeszcze nie wiedzą jak się zachować na milongach popełniają gafy, które ściągają na nich nienawistne spojrzenia. Nie tak dawno (pare tygodni, może miesięcy temu) mieliśmy przykład tego tu na hydeparku (i nie mówie o el profesore który sam wywołał dyskusje na swój temat). Dostało się chłopakowi, który jest w tangu od niedawna, który się bardzo stara, który odważnie prosi nawet te bardziej zaawansowane partnerki, ale który popełnia gafy, czasem szarpie, czasem próbuje figur do których jeszcze nie dorósł. Wg mnie to jest właśnie ktoś kto za chwilę będzie bardzo dobrym i pożądanym tancerzem - pod warunkiem że się nie zniechęci i że wytrwa.

fakt
IP: 83.5.133.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 16:11:53
- ( do re brak ) Twój punkt widzenia podoba mi się, bo fajnie piszesz - ale się z nim nie zgadzam. Tak patrząc na sprawę to pozostaje usiąść i płakać. Czy Ty gdzieś widzisz "naturalne" :) rozwiązania? Wszystkie są sztuczne, bo to człowiek wytwarza takie sytuacje. W BsAs tango rodziło się przez praktykę i w określonych okolicznościach ( historycznych, społecznych ) U nas się zaczęło od teorii. Praktykę musimy sobie sami wypracować. i to tylko od nas zależy jaki tango będzie miało u nas kształt. Procesami socjologicznymi da się sterować. potrzebne są tylko chęci, umiejętności dobra wola.

jack • http://wa=aw
IP: 83.6.245.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 16:08:39
Wstęp na milongę Panie -20- Panowie - 0- to zły pomysł panie płacą za panów .Chodzę na Chłodną tam jest inny problem.Partnerzy proszą tylko określoną grupę partnerek a na resztę nie zwracaja uwagi ,panie podobnie gdy sie którąś poprosi to jest odmowa bo muszę odpocząć bo chce za chwilę zatańczyć z np.Jackiem czy Marcinem.Brak partnerów był i bedzie, bo na każdym kursie tańca towarzyskiego jest to samo, takie jest życie.Płacenie fordancerom hm........ w Złotej na pewno p.Ania swoja delikatną rączke położy na częśći przychodu fordancera.Moja rada dla będących na granicy wytrzymałości braku partnera CHODZIĆ NA MILONGI I PROSIĆ PANÓW NIE CZEKAĆ A PROSIĆ. MYŚLĘ ŻE NIE BĘDZIE TO NIETAKTEM WIEM ŻE B.MAŁO KTO ODMÓWI .LUBIMY ZDACYDOWANE I KONKRETNE

brak opłat dla panów
IP: 83.18.104.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 15:58:52
Wg mnie to mało fortunny pomysł. Ja osobiście czułbym się głupio gdybym wchodził za darmo podczas gdy pani z którą przychodze miałaby zapłacić za wstęp. Nie chciałbym też mieć tego poczucia że ktoś za mnie płaci, w pewien sposób kupuje mój czas i w związku z tym oczekuje się ode mnie że będę więcej tańczył, czy też tańczył z partnerkami z którymi zwykle nie mam ochoty tańczyć. Poza tym nie sądzę że opłata za milo jest aż taką barierą dla panów i po zniesieniu jej nagle pojawi więcej partnerów. Niestety rzeczywistość jest jaka jest i żadne sztuczne zabiegi - czy to fordanserka czy też darmowe wejścia dla panów - nie rozwiążą podstawowego problemu jakim jest po prostu znaczna dysproporcja między partnerami i partnerkami. Jedyne co można robić to pracować u podstaw. I tu jest ogromna rola dla Pań do odegrania. Przecież jak zaczynacie kurs to nie same tylko zwykle w jakieś parze. Problem polega na tym że faceci uczą się dłużej i szybciej się zniechęcają. Co więcej, po 3-6 miesiącach zdolna pani, jak się ładnie ubierze zaczyna już polować na starych wyjadaczy, Pan nie ma szans żeby zatańczyć choćby ze średniozaawansowaną partnerką. A te które z nim zaczynały po kilku tandach z kimś ze starej gwardii w swoim mniemaniu są już tak dobre że nie godzi się tańczyć z tymi słabszymi. W tym czasie Pan stwierdza że to jednak chyba nie dla niego, przychodzi rzadziej na milongi, na kurs mu się nie za bardzo chce chodzić bo czuje że to idzie jak po grudzie a dziewczyna z którą zaczynał już jest o lata świetlne z przodu. Koniec końców decyduje że to nie jest sport dlal niego, zapisuje się na siłownie i już po miesiącu szczęśliwy stwierdza że obwód w bicepsie wzrósł o 3 cm a na dyskotece ponętne młode panie zaczynają patrzeć na niego coraz bardziej mętnym wzrokiem.

fakt cd
IP: 83.5.133.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 15:50:45
- i np. mozna poprosić wszystkich organizatorów milong, żeby na próbę ( na miesiąc ) wprowadzili Twoje pomysły. I to jest podejscie racjonalne :). Albo się sprawdzi albo nie, nawet jeśli nie, to jakaś wiedza zostanie i będziemy szukać dalej.

fakt
IP: 83.5.133.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 15:44:29
widzisz re :), problem polega na tym, że Tobie sie chce o tym mysleć konstruktywnie, a innym nie za bardzo.
Pamiętam - był taki głos na hp - jakis indywidualny wpis przy okazji kolejnych narzekań dziewczyn na niedostatek partnerów, ale pewnie to był Twój głos. Bo kogo to obchodzi? Wszyscy wiedzą, że partnerów mało, a poniewaz nic sie z tym nie robi, to jest to tylko pożywka dla cwaniaków, którzy chcą na takim stanie rzeczy zarobić ( patrz fordaserzy ). Przykro mi, ale ja to tak widzę. Nie wierzę, że kompletnie nic sie nie da zrobić: musi sie dać - trzeba tylko troche dobrej woli. W każdym razie dzieki za Twój wpis, bo jest jedynym który pokazuje jakieś konstruktywne rozwiązania. a przecież od pomysłów sie wszystko zwykle zaczyna :)

Programming by KESS
 
 
  statystyka