Główna
Lekcje
Milongi O nas
Ciekawostki
Hydepark
Subskrypcja
Linki
Kontakt
 
 
 
   
 

Na Hyde Parku piszemy tylko o tangu. Wpisy nie na temat, niekulturalne, powtarzające się, reklamy itp. będą usuwane.

 
   
 
     
  Hyde Park
Księga gości v0.3 - © 2005 by KESS

wpisów: 3206 na 65 stronach
<<< poprzednia -   42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52   - następna >>>

do będącej na granicy
IP: 89.206.5.XXX • Data: Czwartek, 05 lutego 2009 00:15:59
Złotko, nie ty jedna masz taki problem. ja się z nim borykam od 4 lat (a niestety nie mam takich możliwości rozwoju jak w Warszawie). rozważam pzreprowadzkę do stoicy lub innego ośrodka tangowego w Europie
Jesteś na początku drogi więc wszystko się dopiero dla Ciebie zaczyna.

pece
IP: 79.185.84.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 22:26:47
Jak sprawić, aby blondynka roześmiała się w niedzielę?
- Opowiedzieć jej dowcip we czwartek.

fakt,
IP: 83.5.201.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 22:24:51
- tak, to jest jakis pomysł. Tylko który organizator milong na to pójdzie? :?

re fakt
IP: 83.5.207.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 19:43:52
myślę że dziewczyna była i tu i tam i jeszcze gdzie indziej,jak od wielu miesięcy nie ma partnerów.jakby wszyscy czuli się gdzieś swobodnie nie byłoby problemu tej dziewczyny czyli siedzenia i wielu innych napięć na tym forum i o fordanserce nikt by nawet nie pomyślał.
jedyne lekarstwo wprowadzać więcej panów na milongi.bilety dla nich o połowę tańsze.wstęp na milongi dla początkujących dla panów bezpłatny itd

???
IP: 77.114.207.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 19:43:51
Walentynkowe milongi dla zakochanych? Przecież to jakieś kompletne nieporozumienie. Jeśli ktoś jest zakochany lepiej niech nie przychodzi na milongę, bo potem ma tylko kłopot. Przecież w tangu chodzi o intymne tandy ciągle z kimś nowym.

re fakt
IP: 83.5.207.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 19:36:46
to dobra recepta na małą ilość prowadzących.po co paniom trudzić się na lekcjach grupowych.panie same nauczą się na lekcjach indywidualnych i wyćwiczą technikę w domu,a potem na milongach panów jest dwa razy więcej.
moja rada:proś partnerów by z tobą tańczyli przy pomocy 2 prostych kroków i wprowadzali kolejny prosty krok jak go same nogi zrobią,a nie na siłę wykonywanie trudnych figur i kombinacji trudnych kroków,gdy jeszcze ani ty ani on nie umiecie zrobić prawidłowo jednego kroku,co powoduje,że drobne odchylenia równowagi i osi w kolejnych elementach figury doprowadza już do bardzo nieprawidłowego wyglądu i samopoczucia pary.

do będącej na granicy • Warszawa
IP: 79.190.102.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 15:54:31
Oprócz wymienionych, fajnych miejsc jest jeszcze Złota MIlonga, przez którą przewija się ogromna ilość tańczących. Obecnie wprowadzono tzw. karnet roczny, na podstawie którego można korzystać bezpłatnie z innych lekcji na niższych poziomach. Efekt jest taki, że sporo panów tańczących ponad rok trafia do grup na niższych poziomach i tańczy z początkującymi partnerkami, które mają podwójną korzyść z takiej lekcji i szybciej się uczą.

Oczywiście najlepszym sposobem na znalezienie partnera jest (odwrotnie do ogłoszenia, którego skuteczność jest prawie zerowa) bywać na milongach. Prędzej, czy później trafi się partner chętny do wspólnych practik czy lekcji. Na początku na milongach jest trudno (ile ja się nasiedziałam:) ale potem ilość znajomych rośnie i powiększa się z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z kimś zatańczysz, z kimś porozmawiasz, ktoś znajomy pozna z kimś innym i jak się chodzi regularnie w końcu zna się już wszystkich. Wtedy jest ZNACZNIE łatwiej:)

nea • studioaga@wp.pl • http://www.tangomode-aga.eu • Gdańsk
IP: 87.207.101.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 14:52:55
Dzisiaj na mojej stronie w dziale "PROMOCJA" zamieściłam nowy produkt. Jako, że mamy czas przed walentynkowy dedykuję go szczególnie panom :-)

Teraz adres jest poprawny

nea • studioaga@wp.pl • http://www.tangomode.eu • Gdańsk
IP: 87.207.101.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 14:37:10
Dzisiaj na mojej stronie w dziale "PROMOCJA" zamieściłam nowy produkt. Jako, że mamy czas przed walentynkowy dedykuję go szczególnie panom :-)

fordanser
IP: 79.185.111.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 14:29:27
będzie pewniepłacił organizatorom milongi za wjazd jakąś sumkę, za fordanserke, pewnie procent od obrotu:), bo będzie kasował w cudzym miejscu. fordansera wprowadza i zatrudnia właściciel lokalu, podobnie jak Dyzmę, wykidajłę też.

Paweł MwŁ
IP: 212.191.0.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 13:56:44
A czy nie obraża Cię to, ze musisz płacić za wstęp na "swoje" ulubione milongi ? I za lekcje ?

i sam
IP: 83.5.201.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 11:28:33
sama sobie odpowiadasz: chodzi o wszystko: nie ważne z jakiej strony sie do problemu podejdzie to pomysł jest skompromitowany. 1- bo wiele osób to obraża, nie godza sie z tym, że maja na swoich ulubionych milongach nagle zaakceptować fordanserkę. 2- innych wkurza to, że ludzie, którzy w Polsce tango wypromowali oficjale zamiast popierać, tworzyć lepsze warunki do tańca - podpisuja sie pod "taką" inicjatywą" 3- jeszcze inni maja na względzie żałosny poziom tańca potencjalnie chetnych fordanserow. Jednym słowem totalna katastrofa.

bez przesady
IP: 94.40.86.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 11:14:35
to o co tak naprawdę chodzi? O taniec za kasę czy poziom potencjalnych fordanserów?
Jeżeli dany fordanser będzie w odczuciu partnerek za słaby to jego kariera nie będzie dluga. Przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza.

nie porównuj
IP: 83.5.201.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 10:26:49
tancerzy z BsAs z naszymi tancerzami. Niech Tadzio - jako pomysłodawca, przywiezie do nas 20 tamtejszych tancerzy, a jakaś milonga niech ich zatrudni :). Wtedy pogadamy :) i zapewniam, że chętne na taniec z nimi za kasę się znajdą.

bez przesady
IP: 94.40.86.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 10:20:25
w Buenos można wynająć tancerza na godziny na milongę czy praktykę i nikogo to jakoś nie bulwersuje. Dlaczego więc u nas wynajęcie tancerza na tandę wzbudza takie kontorwersje? Przecież taniej wychodzi niż na godzinę i bez dodatkowych kosztów. :-P

To fajne miejsca • Warszwa
IP: 83.15.92.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 10:17:18
Potwierdzam - u Edi i u Tomka Potockiego jest fajnie. U Tomka rzeczywiście każdy tańczy z każdym, bo jak wiadomo to rozwija umiejętność postrzegania tego, nad czym musimy popracować.
Tak jak wszędzie: wszystko zależy od ludzi - tam póki co są fajni i otwarci ludzie.

fakt
IP: 83.5.201.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 10:02:20
nie jest łatwo. A moja rada: wrzuć na luz. Z techniki indywidualnej kobiet, bardzo dużo można ćwiczyć w domu. Plus 2 x w tygodniu indywidualne lekcje z nauczycielem zamiast kursu. A na milondze siedź i czekaj na dobrego partnera. Lepiej zatańczyć fajne tango raz w tygodniu niż być masakrowaną przez kiepskiego partneta codziennie.
Ogłoszenia to nie jest dobry pomysł. Ale jeśli pójdziesz np do Edi na milongę, do Tomka P na praktikę, i rozpowiesz głośno jaki masz problem, to (tam przychodza ludzie, którzy
lubią pomagać innym - i robią to bezinteresownie :D ) myslę, że znajdziesz kilku chętnych do poćwiczenia. Nie wymieniam innych miejsc nie dlatego, że tam jest coś nie tak. Po prostu z doświadczenia wiem, że u Edi i u Tomka - każdy tańczy z każdym, i to są miejsca gdzie każdy czuje sie od wejścia swobodnie.

do koleżanki na granicy
IP: 89.171.103.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 08:57:14
Niestety brak partnera do nauki jest koszmarnym problemem. :? Może spróbuj lekcji indywidualnych z nauczycielem (nie z parą), który będzie Cię uczył i jednocześnie ćwiczył z Tobą. Są one oczywiście dużo droższe, ale i wyniki w nauce są znacznie większe. Poza tym przychodź na milongi. Wcześniej czy później nawet "starzy wymiatacze" będą z Tobą tańczyć. Życzę ci powodzenia i nie trać zapału. Jest godny podziwu. :-D

uśmiechaj
IP: 79.185.94.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 07:32:48
się do już tańczących od lat panów, na milongach , będzie weselej i tango lepsze.

sugestie dla będącej na granicy? #2
IP: 80.55.31.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 03:06:05
Więc jeśli macie i wy jakies sugestie, to poradźcie mi coś. Bo jestem na skraju... Tyle pracy, serca, czasu, nadziei, chęci i - co by nie mówić - pieniędzy, i zaczyna mi brakować argumentów, żeby dalej ciągnąć naukę. Bardzo mi zalezy na tangu, ale zastanawiam się, ile można mieć cierpliwości do partnera, ile razy można od nowa zaczynać kurs, wiedząc, że robi się to po to, by mieć z kim na ten kurs przyjść...
Tylko nie mówcie, żeby dać ogłoszenie... Mam to już za sobą i widać, jakie przyniosło to efekty...

sugestie dla będącej na granicy? #1 • W-wa
IP: 80.55.31.XXX • Data: Środa, 04 lutego 2009 02:46:20
Witajcie, na chwilę zmienię nieco temat na taki, do którego, mam nadzieję, ktoś z doświadczonych się ustosunkuje. Bardzo mi na tym zalezy, bo już naprawdę nie wiem, co robić. Jestem początkująca. Uczę się dośc intensywnie - 4-5 razy w tygodniu od 4 m-cy. Początki były trudne, bo mój pierwszy partner zniechęcił się do tanga po ok m-cu. Następny, z którym chodzę na kurs, uczy się w żółwim tempie i na lekcjach, gdy uczymy się nowego kroku mówi wprost, że nie będzie tego ćwiczył, bo to dla niego zbyt trudne. Jedynym ratunkiem jest wymiana w parach, gdzie moge trochę poćwiczyć to, co akurat przerabiamy. Jednak na praktice znów drepczę w miejscu z moim partnerem lub z jakimś innym miłym panem, który mnie poprosi, ale nie wie, co umiem, więc na wszelki wypadek tylko "chodzimy". Niejako w akcie desperacji przyciągnęłam na drugi kurs mojego znajomego. Jednak nie ma on takiej ambicji ani czasu, by chodzić ze mną na lekcje częściej niż dwa razy w tygodniu. I tak, znów, po raz trzeci, jestem na kursie od zera, co sprawia, ze stoję w miejscu i moje umiejętności od niemal kwartału pozostają na stałym, niskim poziomie. Zupełnie nie wiem, co robić. Jestem już bardzo zmęczona poszukiwaniami partnerów na kurs, zaczynaniem z nimi wszystkiego od nowa, a przede wszystkim męczeniem się z nimi. W teorii wiem już dużo, zaczęłam nawet poznawać tajniki prowadzenia, bo z jednym z partnerów bez tej wiedzy nie ruszyłabym z miejsca...
Nie chcę, by moja wypowiedź brzmiała jak jęczenie nadąsanej królewny. Ale widzę po innych partnerach, co mniej więcej powinno się umieć zatańczyć po 3 m-cach nauki i widzę, że z moimi jak narazie nie mam szans na nic więcej poza kanapką...Wiem, że zamiast narzekać na partnerów, powinnam najpierw spojrzeć na siebie. Zrobiłam to - gwiazdą estrady nie jestem, ale po kolei dwóch nauczycieli powiedziało mi, że moi partnerzy odstają poziomem i szybko tego nie nadrobią. Sugerowali, ze może powinnam znaleźć sobie kogoś po kilku miesiącach nauki. Pytanie gdzie???

nie przesadzaj
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 20:28:26
- dyskusja jest kulturalna jak mało kiedy. Kompletnie sie nie dziwię, ze ludzie się sprzeciwiają. Bo do tanga ich przyciągnęła konkretna idea. I przychodząc w jakieś miejsce, które kiedyś było tylko milongą, do głowy im nie przyszło, że mogą być kojarzeni z miejscem gdzie się tańczy za pieniądze ( i robi coś "po cichu" - a co to w ogóle znaczy? :D ). Ciekawe dlaczego mamy "równać" w dół. Nie ma pomysłów jak szkolić nauczycieli, jak zorganizować tańsze, lepsze miejsca do tanca. Jest za to idea wprowadzenia fordanserów. I sie ją oficjalnie popiera. Wstyd.

a niby jakie
IP: 83.143.41.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 20:15:35
są te "pewne różnice między milongą, a dansingiem w nocnym lokalu"? No może towarzystwo się nie upija i bijatyki żadnej chyba nie było. A poza tym? Przychodzą ludzie i tańczą, z sobie tylko znanych powodów.

- "jeśli ktoś chce kupczyć swoim ciałem [...] to niech robi to dyskretnie"

No właśnie, jeśli nie pchają się do oczu to nie drąż, nie szukaj i się nie przyglądaj. Zajmij się swoimi sprawami. Jak ktoś przyjdzie do ciebie i zacznie "Pan(i), tanda za dychę... Pan(i) zatanczy..." to wtedy możesz marudzić.

"żenada i dno"
"upodliłbym się"
"tangowy element"
"to jest szambo"

To oczywiście właściwy (internetowi) poziom dyskusji podobno kulturalnych ludzi i wyraz umiarkowania w poglądach i sposobie ich wyrażania.


IP: 83.24.89.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 19:31:59
pewne różnice między milongą, a dansingiem w nocnym lokalu.
jeśli ktoś chce kupczyć swoim ciałem czyniąc coś pięknego,coś czego nie chce z kimś robić i zgadza się to robić tylko za pieniądze, to niech robi to dyskretnie, bo postronnych krzywdzi ten widok.

czy nasi obaj fordanserzy tańczą z panami? :diabel:
co relolek zniesmaczony? przecież piszesz, że jesteś dorosły, a my nie.
dlaczego wypowiedż autorytarna. tylko prosiłem o jakieś argumenty.

nie
IP: 79.185.73.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:42:12
ma powodów do dumy z takich kolegów ze skar-bufki, a na milondze pokaż palcem, to koledzy wyskocza spod bufetu.

och,
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:33:42
och - jakie to wzruszające - że niby idea taka "swojska" i w literaturze występuje :D ?
No. Wiem. A tak : La Traviata, Nędznicy, - cały romantyzm pobudowany na nieszczęściach panienek lekkich obyczajów i panów do towarzystwa. Tylko czy widział gdzieś dziś ktoś burdelik o nazwie La Traviata? Życie bywa bardziej prozaiczne.
Tu nie trzeba tolerancji tylko współczucia.

nikos
IP: 79.185.73.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:32:09
"- No co, klasa dziewucha?

- Poszła do cholery! - wyrzucił z wściekłością. Wzięła go dwoma palcami pod brodę, lecz szybko cofnęła rękę, gdyż Dyzma nagłym ruchem machnął pięścią, uderzając po wyciągniętej dłoni.

- U, gadzina! - syknęła. - Obibruk, lajtuś! Bić się tu jeszcze będzie?! Patrzcie go, taka przywłoka..."

Mówiła jeszcze długo, lecz Dyzma nie słuchał. Zaczął otwierać walizkę, a w myśli obliczał, że za frak może dostać chyba z pięćdziesiąt złotych"

robią?
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:24:32
ok - poczekamy aż sie ujawnią, zobaczymy jakie mają umiejętności. Bo jeśli marne, to aż mi mój moherowy beret na głowie podskakuje, żeby im podesłać kolegę ze skarbówki ;)

Nik
IP: 79.185.73.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:18:25
" Odstawiony we frak bezrobotny nędzarz Nikodem Dyzma stara się o pracę fordansera w warszawskim nocnym lokalu. Jednak właściciel oświadcza, że Dyzma jest prowincjuszem i nie daje mu angażu. "
" Właściciel restauracji dał znak taperowi i tango urwało się w połowie taktu. Tańcząca para zatrzymała się w środku ringu.
- No i co, panie dyrektorze? - zapytała szczupła blondynka, wyzwalając się z ramion partnera i podchodząc do stolika, na którym pół-siedział gruby człowiek o spoconej twarzy.
Właściciel wzruszył ramionami.
- Nie nada się? - lekko rzuciła blondynka.
- Pewno, że nie. Drygu nijakiego nie ma ani szyku. Żeby choć jaki przystojny był...
Zbliżył się tancerz.
Blondynka przyjrzała się uważnie jego mocno znoszonemu ubraniu, rzednącym włosom, koloru włoskiego orzecha, z lekka kędzierzawym i rozdzielonym na środku głowy, wąskim ustom i silnie rozwiniętej szczęce dolnej.
- A pan już gdzie tańczył?
- Nie. To jest, tańczyłem, ale prywatnie. Nawet mówili, że dobrze...
- Ale gdzie? - obojętnie zapytał właściciel restauracji. Kandydat na fordansera obrzucił smutnym wzrokiem pustą salę.
- W swoich stronach, w Łyskowie. Grubas roześmiał się.
- Warszawa, panie drogi, nie żaden Łysków. Tu trzeba elegancko, panie drogi, z szykiem, z fasonem. Szczerze panu powiem: nie nadajesz się pan. Lepiej poszukaj pan sobie innej roboty.
Zawrócił się na pięcie i poszedł do bufetu. Blondynka pobiegła do garderoby. Taper zamykał fortepian.
Kandydat na fordansera leniwie przerzucił przez ramię płaszcz, wcisnął na czoło kapelusz i ruszył do drzwi. Minął go pikolo z tacą tartinek, w nozdrza uderzył smakowity, esencjonalny zapach kuchni.
Ulicę zalewał gorący potop słońca. Zbliżało się południe. Ludzi było niewiele. Ruszył wolnym krokiem ku Łazienkom. Na rogu Pięknej zatrzymał się, sięgnął do kieszeni kamizelki i wyłowił niklową monetę.
Ostatni - pomyślał.
Zbliżył się do budki z papierosami.
- Dwa grandpriksy."

holka
IP: 79.185.73.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:10:03
"Czasy też, w których sam
Ruszam w tan
Każdy taniec, jedna stawka
Moja cena nie zagadka
Tańcz co noc nie z zerem
Ale z Fordanserem", fordanserka stara jak świat, nie chcesz? to nie ktyrykuj innych którzy chcą , i to robią:), krytykują tylko moherowe berety.

nic
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 18:02:56
się nie martw lolek, kiedy będa sprzyjające warunki ( kilka tysięcy osób tańczących ) do realizacji scenariusza, który ( opisany niżej ) wydaje się koszmarem - to siłą rzeczy wytworzy sie też alternatywa. Będą lokale w których będzie można kupić tango, i tam się będą zbierali ci co szukaja wrazeń; "tangowy element" ( podobne przyciąga podobne ) :) i będą fajne tangowe knajpki - milongi, gdzie się będzie zbierała tangowa
( pod każdym względem ) elita. Czyli tacy co chcą potańczyć i tylko tyle. Towarzystwo się wtedy zdecydowanie podzieli. A jak do tego już dojdzie - to będziemy z łezką wspominać dzisiejsze czasy tanga - bądź co bądż ciągle pionierskie

Re: lolek
IP: 212.75.119.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 16:52:30
No może z tymi dorosłymi, to było zbyt optymistyczne założenie...

Re: lolek
IP: 212.75.119.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 16:50:41
Strasznie się wszyscy gorączkują tematem fordanserów. To zawód stary jak nocne lokale z dansingiem. Czasami oferta jest wprost, czasem "postawisz mi drinka". W Warszawie środowisko tangowe jest jeszcze trochę przymałe (i niedobór dobrych tancerzy) , żeby takie rozwiązanie powstało samoistnie. Ale przy dysproporcji płci na milongach powstanie prędzej czy później. Znajda się panie, które będą chciały mieć gwarancję zatańczenia ze sprawnym partnerem nawet jeśli za pieniądze. Tyle tylko, że nikt o tym otwarcie nie będzie mówił, a już na pewno nie w polskim Internecie, gdzie każda kontrowersja albo nawet pozytywna opinia jest powodem do autorytarnych wypowiedzi, świętej wojny lub głupkowatych kpin.
Trochę umiaru i tolerancji.
Wszystko odbywa się między dorosłymi osobami i postronnym krzywdy nie czyni.

lolek • wa-wa
IP: 83.6.220.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 16:23:01
Dziwny temat płacenie panom za taniec,żenada i dno upodliłbym się płacąc partnerce za wspólne tańczenie tak samo nigdy do glowy by nie przyszło aby wziąć pieniądze za tande.Tańczę dla przyjemności samego tanga ale i byćia w parze z kobietą która też ma z tego przyjemnośc.Jeśli któraś pani nie ma na milonge partnera to z chęcia się umówie, tańczę cztery lata.B.proszę nie ciągnijcie tematu -płacenie bo to jest szambo.

nie.
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 16:14:33
Zespół przyjechał grać dla koneserów, miłośników tanga. Nie przygrywać na milondze, w rozumieniu kapeli na weselu - jeśli ktos tak podchodzi do tanga, to serdecznie współczuję. Pewne utwory były do tańczenia inne nie. Muzycy wysokiej klasy tylko tak grają, spróbuj kiedyś wytłumaczyć "swój problem" jakiemus argentyńskiemu tanquero - wyśmieje Cie i uzna za ignoranta. Muzycy byli pewni, że na takiej prestiżowej "tangowej" imprezie, od jej uczestników można oczekiwać wyrobionego ucha- gdyby nie, to by w ogóle nie zagrali. Bo po co? Dla kogo?
Tak, potwierdza się: oczekujecie wszystkiego w formie "instant" - łatwo, lekko i przyjemnie. Może trzeba stworzyć stowarzyszenie tanga dla mniej i bardziej wymagających :szok: :D

re:bardzo
IP: 83.18.104.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 15:56:42
jak zespół przyjeżdża grać na milondzea nie na koncercie, to powinien grać bardziej dla nóg a nie duszy :). Jeśli tego nie rozumie to gdzie to mistrzostwo

caminito • caminito@o2.pl • warszawa
IP: 62.111.134.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 14:24:02
Po ostatniej milondze cif znaleźliśmy damskie rękawiczki skórzane w kolorze fioletowym z metką edmins. Prosimy właścicielkę o kontakt
Kasia i Mateusz

bardzo
IP: 83.5.131.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 13:35:27
się ciesze, ze nareszcie, nareszcie, nareszcie zaczynacie łapać, że nie każda aranżacja utworu tangowego nadaje się do tańczenia. I tylko ubolewać należy, że jedyna refleksja jaka Wam w związku z tym do głów przychodzi, to taka, że "zespół mógł byc lepszy". Uwaga dzieciaczki: następnym razem jak Wam się nóżki poplączą, to natychmiast stanąć, zejść z pokorą z parkietu i zamienić się w słuch: bo najpewniej grają mistrzowie.... I znowu niestety pójdzie w świat opinia ( tym razem głoszona przez wybitnych muzyków tego zespołu ), że Polacy to naród, który bardzo pokochał tango, ale ni jak nie ma do niego zdolności. Bo jak można na siłę masakrować piękną muzyke tańcem, kiedy już od pierwszych dzwięków słychać, że grają dla duszy, a nie dla nóg.
Ej, miłośnicy "tanga"......ciekawe, że to dotyczy także bardziej "zaawansowanych" tancerzy. Pytanie: zaawansowanych...w czym?

Robert
IP: 88.79.221.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 11:14:38
Bardzo udana impreza. Podziękowania i gratulacje dla pomysłodawców i organizatorów.

5,5 godziny tańca to mało ?
IP: 83.24.89.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 10:38:04
nie wiem czy argument o zbyt przegadanej części wspominkowej jest słuszny.
była ona rozdzielona na części, by nie była za długa. prowadzący mówili krótko (i lekko).
milonga była specjalna, okolicznościowa. bez tych wspominek byłby to zwykły bal.
natańczyć się można było do piątej rano. przy 2 częściach wspominkowych (przyszedłem o 22.30) trwających po pół godziny na tańczenie miałem ponad 5 godzin. to mało ? chyba że ktoś wyszedł o drugiej do domu, ale to sam sobie winny.

inny przyjezdny
IP: 89.171.134.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 08:37:07
Wybacz, ale musiałem zabrać głos.
Po pierwsze piszesz:
"Wiadomo, ze nie wszyscy stawiają na sztukę lecz na zysk."
Co to w ogóle za stwierdzenie? Skąd możesz wiedzieć ile organizacja tej imprezy kosztowała i czy koniec końców organizatorzy do niej nie dołożyli? I dlaczego tak zawsze jest, że jak coś komuś nie przypadło do gustu to od razu wyjeżdża z argumentem że to komercha, a przecież wszyscy powinni pracować za darmo w imie "rozwoju środowiska tangowego w Polsce" (a zwykle mówią to tacy którzy nigdy nic nie zrobili i nie mają pojęcia ile wysiłku i stresu kosztuje zorganizowanie takiej imprezy). Otóż nie. Praca kosztuje i uważam że organizatorzy tego typu imprez powinni je tak planować żeby zostało dla nich do podziału trochę pieniędzy jako wynagrodzenie za ich trud i wysiłek. Dlatego bez względu na to czy stawiają na zysk czy sztukę serdecznie dziękuję im za imprezę.
Po drugie (tym razem merytorycznie):
Wg mnie impreza faktycznie była przegadana. To nauka na przyszłość. Atrakcje na milondze tak - ale milonga to przede wszystkim miejsce gdzie ludzie chcą się spotykać, rozmawiać i tańczyć. I właśnie tego oczekują po dobrej imprezie, więc nie warto im przeszkadzać.
Zespół: Absolutnie się z tobą nie zgadam. Uważam że zespół był znakomity. Było faktycznie kilka bardzo trudnych do tańczenia kawałków, ale wszystko było przewidywalne i do zatańczenia. Trzeba było tylko uważnie słuchać. Dla mnie osobiście było to wyzwanie przed jakim rzadko staje (muszę mieć nastrój żeby tańczyć np. Pugliese, a dje - przy najmniej u nas - jakoś tak się zdarza że puszczają takie tandy akurat jak nie mam na nie nastroju), ale tym razem zespół (może przez to że to muzyka na żywo, a może to nie zespół ale sala, nie wiem) potrafił wprawić mnie w taki nastrój. Poza tym zagrali sporo naprawdę tanecznych, łatwych i znanych kawałków (choćby walce).
Podsumowując: Impreza na duży plus. Nie obyło się bez drobnych wpadek, ale ogólnie bawiłem się świetnie i nie żałuję że przyjechałem.

przyjezdna osoba • http://Przerost formy nad treścią - milonga X lecia C.D. • spoza Warszawy
IP: 89.206.5.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 00:54:04
Efekt była taki,ze nawet bardzo dobrze tańczące osoby miały problem zatańczeniem do muzyki. Wiadomo,ze zespół wprowadza jakieś swoje elementy i improwizacje, ale chyba jednak nie był to zespół wkładający serce w to co robi. Z równym powodzeniem można było zaprosić polski zespół Los Perros del Tango, który potrafi grać zachwycająco (i na pewno za mniejsze pieniądze niż ten zagraniczny)

Na dany moment to by było na tyle
Następnym razem niech organizatorzy zastanowią się czy nie obiecują gruszek na wierzbie. Wiadomo, ze nie wszyscy stawiają na sztukę lecz na zysk. Ale w "bambuko" nikt nie lubi być robiony i szkoda, aby ludzie głosili negatywne opinie zamiast pozytywnych.
Przykro trochę.

przyjezdna osoba • http://Przerost formy nad treścią - milonga X lecia • spoza Warszawy
IP: 89.206.5.XXX • Data: Wtorek, 03 lutego 2009 00:45:31
Podobnie jak wiele innych osób, przyjechałam z odległych części Polski na jubileuszową milongę. Bogaty program i piękne hasła reklamowe niewątpliwie rozbudziły nadzieje na świetną milongę (w stylu festiwalowych) oraz potęgowały z każdym dniem chęć przyjazdu. Niestety ten kto przemierzył wiele kilometrów (nierzadko borykając się z problemem dot. zakwaterowania) w wielu przypadkach się zawiódł. To co napiszę poniżej jest opinią wielu ludzi z zewnątrz. Przyczyny zawodu:

1) milonga za mocno poprzerywana mowami - zresztą wybitnie długimi
2) losowanie poszczególnych numerków przedłużało się w nieskończoność (nawet osoby ze stolicy nie mogły się doczekać kiedy znów powróci część milongowa)
3) brak chociażby jednego pokazu tangowego. Skoro zabrakło Jakuba, Paulina z wiadomych powodów np. nie może to nic nie stało na przeszkodzie, aby pokaz dały... Beata Maia i Stefania. Zaskakujące? otóż wcale nie. Maja doskonale prowadzi i z równym powodzeniem może zastąpić niejednego mężczyznę (gdy go brak). Ten kto został jeszcze po godzinie drugiej mógł zobaczyć jak dziewczyny fantastycznie tańczą. Stefania zrobiła zresztą duży skok naprzód - szczególnie pod kątem ozdobników. Myślę,ze teki pokaz byłby swoistą perełką.
3) Pokazy, które się odbyły: salsa - fajna, flamenco - nie na najwyższym poziomie, taniec brzucha - niech będzie (może nie każdy widział). rock'n'roll - żenująco niski. Para, która tańczyła była kompletnie niezgrana, choć tańczyła w tempie dużo wolniejszym niż muzyka to i tak nie zawsze było do rytmu, zresztą wyglądało to tak jakby ktoś wyszedł na parkiet mając zaledwie 2 lekcje w życiu.
4) sala była bez zarzutu, aczkolwiek miejsce było mocno odległe.
5) zespół... hmmm...jak zagrał dwa utwory dla audytorium to miło się słuchało. Z kolei gdy grał podczas milongi to miało się wrażenie,ze gra dla siebie a nie dla ludzi. Utwory znane wszystkim dało się rozpoznać dopiero po minucie, jakieś dziwne innowacje, niezrozumiałe zmiany tempa i jaki efekt? => następny post

ale
IP: 83.5.160.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 19:47:18
Tadzio był pomysłodawcą. Na X leciu troche mało tanga było :? ..ale było miło.

jak
IP: 79.185.71.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 19:10:15
sie bawiliście na X leciu?

moi • Waw
IP: 196.3.50.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 18:28:25
Dla niezorientowanych: fordanserem na milondze X-lecia nie był wcale Tadzio :-)

fordancer
IP: 79.185.71.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 17:33:49
to zawód jak każdy inny, taxi driver, stomatolog, wykidajło i inne,,,

kto
IP: 79.185.71.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 17:14:38
będzie uczył u Kuby? latem, nad jeziorem?

otóż
IP: 83.5.160.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 14:24:56
to. Zresztą ten pomysł nie ma szans realizacji. Tadzio widzi tango w innych kategoriach ( jakich nie wiem, bo kto zgłębi duszę artysty ;) ) - Tańczy inaczej, na świat patrzy inaczej -ma jakąś tam swoją artystyczną wizję. Nad albo pod :D realistyczną. Bo realia są takie jak opisano poniżej. Kobiety tańczą u nas lepiej niż faceci, ( przykro mi, panowie, ale taka jest opinia o nas za granicą - zreszta zauważcie kto do nas przyjeżdża: najczęściej tancerze, a nie tancerki. Czemu? Bo kobiety ze "świata" wiedzą, że ze względu na wielką ilość dobrych polskich tancerek, a niewielu tancerzy - raczej sobie u nas nie potańczą. A w naszej rzeczywistości to raczej dziewczyny powinny zacząć tańczyć za "kasę", bo to JAKOŚĆ sie ceni, nie ilość. Za co Tadzio chce brać pieniądze? przecież nie za ( sory ) jakość swego tańca. Bo jaka jest, każdy widzi. Rzecz jasna nie o kasę mu chodzi, tylko o przeforsowanie swojego pomysłu. Tadziu: niech każdy robi to co umie. Ty raczej już maluj. Tańcz dla przyjemności, a pomysły realizuj w sztuce - nie w życiu: tzn nie próbuj nam organizować tanga według swoich artystycznych wizji.

może mnie ktoś przekona, że jest inaczej, ale na razie wszyscy z którymi rozmawiałem mają podobne zdanie
IP: 83.31.174.XXX • Data: Poniedziałek, 02 lutego 2009 13:39:39
nie wiem paulino dlaczego "kontrowersyjny"jest pomysł fordanserowania. przeczytałem kilka wyłącznie krytycznych opinii.
nie wiem dlaczego proponuje,propaguje i toleruje się na milongach stosowanie zapłaty w zamian za taniec.
nie chciałbym, by partnerki, gdy je poproszę mówiły mi, że zatańczą ale za 10 czy 20 złotych.
wyobrażam sobie jak trudne i poniżające jest dla kobiety umawianie się na płatny taniec i samo przekazywanie pieniędzy.
to nie jest "kontrowersyjne". to jest brudne i podłe.
tym bardziej brudne, że wielka jest przewaga ilościowa pań nad panami.
w wyniku tego procederu będą preferowane te które mają pieniądze, te bogatsze. to nie jest szlachetny pomysł.
uważam, że kto bierze bieniądze za taniec nie ma honoru.

nie zgadzam się paulino ze stwierdzeniem, że ta funkcja jest kontrowersyjna "u nas".
nigdzie na świecie nie spotkałem się z tego typu procederem na milongach.
może istnieje on gdzieś pod stołem, ale w takim razie nie rozumiem dlaczego ostentacyjnie my mamy się z nim oficjalnie obnosić.

nie wiem dlaczego tak doświadczona i wspaniała propagatorka tanga dała się przekonać tej szaleńczej idei jednego człowieka.

płacenie za taniec mieści się wyłącznie w moralności ludzi z miasta, a wszędzie na milongach obyczaje są dużo delikatniejsze, wspanialsze i piękniejsze.

przy okazji (szkoda że okazją jest tak drażliwy temat) chciałbym pogratulować wszystkim organizatorom wspaniałej imprezy jaką dla nas przygotowali, a w szczególności paulinie, tadeuszowi i jankowi za wspaniałe (i co rok lepsze) prowadzenie imprezy oraz za umilenie nam czasu wspaniałym tancerzom flamenco, salsy, rocka i tańca brzucha oraz djom.
impreza zrobiła na mnie co najmniej takie wrażenie jak festiwal, mimo że nie było tańczących z zagranicy.
frekwencja była imponująca i to uczyniło te impreze wielką i niezapomnianą.
wielu było znanych gości z zewnątrz(jak np reżyser zanussi).

chciałbym aby takie urodziny w tym terminie były co rok.

Programming by KESS
 
 
  statystyka