Główna
Lekcje
O nas
Ciekawostki
Galeria
Hydepark
Subskrybcja
Linki
Kontakt
 
     
 

 

Siracusa International Tango Festival - 25 - 28 czerwiec 2009

Strona główna

Taormina
Ortigia
Ortigia
Na Sycylię wybraliśmy się prosto po znakomitych warsztatach z Sebastianem Achavalem w Bielsku. Zdecydowaliśmy się jechać samochodem, trasę Kraków -Syrakuzy (2500 km) można pokonać w jakieś 30 godzin jazdy z małymi przerwami. Jedzie się bardzo wygodnie - praktycznie cały czas autostradami aż do Neapolu a potem dwupasmówką. Festiwal miał miejsce w Syrakuzach, na wyspie Ortigia. Najbliższy camping jaki znaleźliśmy nad morzem był dopiero blisko miejscowości Avola, ok. 24 km autem od Syrakuz przez co dotarcie na miejsce warsztatów czy milong zajmowało nam prawie godzinę. Zwłaszcza, że na Ortigię nie można wjechać samochodem, zwykle trzeba iść jakieś 2 km od miejsca, gdzie uda się zaparkować. A znalezienie miejsca do parkowania w Syrakuzach do prostych nie należy...

Lekcje

Lekcje miały miejsce w hotelu Des Etrangers na wyspie Ortigii. Warsztaty prowadzili: Julio Balmaceda + Corina De La Rosa, Pablo Inza + Eugenia Parrilla, Mario Consiglieri + Annabella Diaz Hojman.
My zdecydowaliśmy się wykupić wszystkie lekcje u Balmacedy; z pewnością jest to nauczyciel dla którego warto jechać tyle kilometrów :) Jako, że nie tylko my tak uważamy, na lekcjach był spory tłumek, a zwłaszcza na grupach zaawansowanych, gdzie było więcej niż regulaminowe 15 par... Mimo tego, bez problemu można było się skonsultować u Balmacedy czy Coriny, która prowadziła lekcje pomimo dość już zaawansowanej ciąży (z tego powodu nie występowała na festiwalowych pokazach). Lekcje były prowadzone wg potrzeb w j. włoskim oraz angielskim. Balmaceda z Coriną tworzą dość barwną parę toteż na lekcjach jest zwykle wesoło, ponadto mają znakomitą dydaktykę. Tak więc lekcje bardzo nam się podobały, bardziej nawet niż te w Buenos Aires. Jedyny minus tych lekcji to taki, że nie wolno ich nagrywać i jedyne co można to z różnym skutkiem nagrać siebie...

Milongi

Milongi odbywały się w dwóch miejscach: od 12.00 do 19.0 w Solarium Zen a od 22.00 do 7.00 na dziedzińcu XIII-wieczego zamku Castello Maniace.
Milonga w Solarium Zen była bardzo nieformalna, można było na przemian opalać się, pływać w morzu i tańczyć (wręcz w strojach kąpielowych). Niestety, chodząc na lekcje w ciągu dnia mieliśmy mało czasu i nie zdążyliśmy już zajrzeć na tą milongę :(
Milongi na zamku zaczynały się o 22.00 i jeżeli komuś nie zależało, żeby siedzieć przy stoliku przy parkiecie to spokojnie można było przyjść sporo po 23.00 i usiąść na jednym z licznych krzeseł. Miejsce do tańca było zrobione z płytek z tworzywa sztucznego które okazało się bardzo tępe, na szczęście organizatorzy co jakiś czas posypywali płytki talkiem i dało się tańczyć.
Na milongi przyszły prawdziwe tłumy - na sobotniej milondze jak podawali organizatorzy było 900 osób! Mimo dużego zagęszczenia na parkiecie i faktu że Włosi nie tańczą specjalnie zachowawczo nie dochodziło do większych kolizji (nie mówiąc już o skopaniu). Na festiwalu dominowali Włosi i co trzeba podkreślić poziom tańczących był naprawdę wysoki!
Przy okazji poznaliśmy też nowy sposób proszenia wzrokiem przez partnerki - polega na nieznacznym uniesieniu jednej brwi w stronę danego partnera. Tak więc panowie strzeżcie się podstępnie polujących Włoszek bo może się okazać, że w ciągu całej nocy nie uda się Wam ani razu dotrzeć do baru :)
Uwaga dla pań - jeżeli chcecie potańczyć we Włoszech miejcie na względzie to, że Włosi bardzo niechętnie proszą partnerkę siedzącą razem z partnerem. Partnerzy zazwyczaj starają się złapać kontakt wzrokowy zanim poproszą, desant stosują gdy już znają daną partnerkę. W przypadku, gdy znienacka przed wami stanie zupełnie nieznajomy partner z wyciągniętą ręką sugeruję ostrożność...

Muzyka była przede wszystkim tradycyjna, w ciągu jednej nocy puszczano też jedną tandę nuevo oraz salsowy przerywnik. Milongi urozmaicały bardzo liczne pokazy, na każdej milondze występowała co najmniej jedna para, w porywach do pięciu.
Jeżeli chodzi o ubiór na milongach to partnerzy prezentowali bardzo luźne podejście do tematu, partnerki natomiast jak zwykle we Włoszech prezentowały się bardzo okazale. Z tym, że w tym sezonie modne okazały się spodnie, natomiast strojne suknie wieczorowe oraz stylistyka na czarną wdowę jest wyraźnie passe.
Warta wspomnienia jest też znakomita atmosfera festiwalu - czuć było powszechną radość, nastawienie na taniec i dobrą zabawę. Z pewnością festiwal w Syrakuzach wart jest polecenia! Maniacy tanga mogą jadąc na Sycylię wstąpić po drodze na festiwal tanga na Capri choć z tego co słyszeliśmy w tym roku pogoda na Capri popsuła trochę szyki organizatorom.

Strona festiwalu: http://www.siracusatangofestival.com
Nasze filmy z pokazów: http://www.youtube.com/user/Grzmik
Pozostałe zdjęcia z Sycylii: http://picasaweb.google.pl/grzmik/Sycylia

Ceny
Lekcje: od 25 euro za pojedynczą lekcję do 125 euro za pakiet 6 lekcji.
Milongi: Zen 7 euro; Castello Maniace 15-25 euro, 4 milongi w pakiecie - 70 euro; pakiet na wszystkie milongi - 90 euro.

Sycylia

Castellammare
Alcantara
Agrigento
Będąc na Sycylii warto mieć samochód i trochę pozwiedzać. Szczególnie: Taorminę, Syrakuzy, Palermo (zwłaszcza słynne mumie w katakumbach Kapucynów), Etnę, Agrigento oraz koniecznie gardziel rzeki Alcantara.
Podróżując po Sycylii autem należy mieć na względzie, że choć życie na Sycylii toczy się powoli Sycylijczycy jeżdżą jak szaleni i np. w miejscu gdzie obowiązuje 40 km/h wszyscy jadą równo 120. Jadąc zaś nieco wolniej niż reszta narażamy się na bycie obtrąbionym. Wjeżdżając zaś na skrzyżowanie należy zachować szczególną ostrożność nawet mając zielone światło gdyż Włosi często przejeżdżają na czerwonym. Do tego trzeba dodać często niejasne oznaczenia lokalnych dróg np. tablice wyznaczające kierunki do poszczególnych miejscowości znajdują się za skrzyżowaniem razem z reklamamami. Może się zdarzyć, że będziemy mieli około dwudziestu tablic do przeczytania a za nami błyskawicznie utworzy się tłum uwielbiających sobie potrąbić kierowców. Łatwo też kręcić się w kółko ponieważ tablica z nazwą miejscowości wyznaczająca kierunek "na wprost" jest identyczna z tablicą "w lewo"...
 Najładniejsze plaże naszym zdaniem są w zatoce Castellammare na północy wyspy. Jeżeli chodzi o temperaturę wody to w czerwcu jest dość kapryśna, w jeden dzień ciepła a w drugi zimna, w zależności od kierunku wiatru. Za to w czerwcu cała Sycylia tonie w kwiatach i jest "tylko" 30 st. :)