O nas Hydepark  
     
 
XI Tangomania Summerfestival - Bolonia i Marzabotto 9-15 lipiec 2007
 
     
   
 

 

Wakacje rozpoczęliśmy od krótkiego pobytu na Chorwacji na Istrii a następnie pojechaliśmy do Bolonii na coroczny festiwal tanga ''Tangomania'', zwiedzając po drodze jaskinie w Postojnej (Słowenia) i oczywiście Wenecję.

 

Festiwal trwał cały tydzień, część milong odbywała się w Bolonii ale te główne podobnie jak i warsztaty w ośrodku rekreacyjnym Piccolo Paradiso w pobliżu Sasso Marconi, jakieś 17 km za Bolonią. Z tego względu najlepszym rozwiązaniem był przyjazd samochodem, bez którego poruszanie się po Bolonii (niektóre milongi były na obrzeżach miasta) oraz dojazd do Sasso Marconi byłby bardzo kłopotliwy. Jeśli chodzi o nocleg to najlepszym rozwiązaniem był znajdujący się tuż obok ośrodka kemping.

Warsztaty

Lekcje prowadziły następujące pary:
- Pablo Villaraza i Dana Frigoli - film
- Osvaldo i Coca Cartery - film
- Javier Rodriguez i Andrea Misse - film
- Hugo Carrasco i Monica Marcich - film
- Claudia Codega i Esteban Moreno - film
- Sonja Armisen "Tangofusion"
- gościnnie - Roberto Reis i Maria Colimodio

Lekcje odbywały się na dużym zadaszonym tarasie a czasami w fontannie ale biorąc pod uwagę upał niestety bez wody :) W tym samym czasie były do wyboru 2 lub 3 lekcje toteż frekwencja rzadko osiągała maksimum 15 par, przeciętnie było jakieś 8 par.
Na tarasie w tym samym momencie odbywały 2 lekcje na sali przedzielonej na pół taśmą. Niestety - muzyka nie zna granic i dźwięki tanga jednej grupy mieszały się np. z milongą lub tangiem drugiej. Plusem takiego rozwiązania było to, że można było sobie podglądać co się dzieje w sąsiedniej ''zagródce''. I dzięki temu zdecydowaliśmy się na lekcje Moniki i Hugo. Z kolei lekcje u Estebana i Claudii uznaliśmy za potencjalnie szkodliwe dla zdrowia ze względu na liczne gancha między nogami partnera :) Jeszcze bardziej wyczynowe okazały się lekcje u Pabla i Dany :D. Z kolei lekcje tangofusion nie cieszyły się dużym zainteresowaniem i chyba w większości zostały odwołane.

My zdecydowaliśmy się na wykupienie wszystkich lekcji u Javiera i Andrei (z wyjątkiem tango show) oraz to co się udało u Osvalda i Coci oraz Monici i Hugo. Wszystkie te 3 pary uczyły tanga tradycyjnego w bliskim trzymaniu.

''Tango to w 50% technika a w 50% uczucie.''

Javier prowadził lekcje w bardzo spokojny i przemyślany sposób, było dużo techniki i ćwiczeń i najwyżej jedna figurę na zajęcia. Bywało też, że przez półtora godziny tylko chodziliśmy w bliskim trzymaniu (o dziwo nikt nie protestował ;)) a mottem lekcji było zdanie ''taniec w bliskim trzymaniu jest jak miłość a nie jak sex''; czasami lekcja przeradzała się w publiczną dyskusję gdyż prowadzący byli wręcz zasypywani pytaniami o różne problemy uczestników zajęć.
Osvaldo uczył bardzo dokładnie, szybko wyłapując błędy u tańczących. Do tego trzeba dodać bardzo miłą atmosferę na lekcji dzięki czemu zajęcia z nimi to była czysta przyjemność.
Hugo i Monica mieli bardzo indywidualne podejście na lekcji zwracając uwagę na prawidłową technikę każdej pary z osobna.

Lekcje były prowadzone w j. włoskim lub hiszpańskim z małym tłumaczeniem na włoski z tym że na warsztatach dominowali Włosi (na wybranych przez nas lekcjach oprócz nas była tylko jedna osoba z poza Włoch). Jeżeli prowadząca/y znał angielski to można było uzyskać tłumaczenie ale w dużym skrócie. Tak więc można powiedzieć że nie były to dobre warsztaty dla osób nie znających choćby biernie włoskiego czy hiszpańskiego.

Co miłe zajęcia rozpoczynały się najwcześniej o 13.00 i trwały do 20.00 a milongi od 22.30 do 4 rano tak więc było kiedy się wyspać a nawet odpocząć w ciągu dnia. Zwłaszcza że od miejsca zajęć do kempingu było 5 minut na piechotę (w szpilkach). Dzięki temu że ośrodek był w lesie, w przedsionku Apenin 30-sto stopniowy upał w ciągu dnia dało się jakoś wytrzymać, a w czasie milong nawet przydawało się jakieś wierzchnie okrycie. Jeżeli kogoś nie odstraszyła cena (9-11 euro) to w ciągu dnia mógł skorzystać z basenu a jeżeli jednak odstraszyła to mógł przejść się 500 m i popluskać w rzeczce.

Na sali gdzie odbywały się zajęcia było stoisko z włoskimi butami i ubraniami do tanga. My tylko narobiliśmy sobie smaku - po wybraniu 2 par butów okazało się że nie można ich kupić bo są tylko na wystawę...

Milongi

Milongi odbywały się w tym samym miejscu co warsztaty. Mimo że oficjalnie rozpoczynały się od 22.30 aby usiąść przy stoliku w dobrym miejscu trzeba było przyjść przynajmniej 30 minut wcześniej.
Do tańca przygrywali wspaniali dj-owie m.in. nasz ulubiony dj Felix Picherna z BsAs mający w zwyczaju zapowiadać tandy, cortiny oraz komentować ciekawsze momenty w muzyce np. ''Mocniej maestro, mocniej!'' lub ''Następna tanda maestro Pugliese. Będzie dużo pracy!''. W przypadku muzyki puszczanej z płyt były to tanga tradycyjne w starych i nowych aranżacjach, ułożone w tandy i cortiny. Na żywo natomiast grały zespoły Otros Aires i Los Cosos de al Lao. Dodatkową atrakcją były pokazy tanga oraz oglądanie podczas milongi często tańczących gwiazd (nie tylko z własnymi partnerami).
Włosi - obcokrajowców było bardzo mało - tańczyli trzymając się zasad tańca w tłumie, toteż do kolizji prawie w ogóle nie dochodziło, co najwyżej do ocierania się : ) W zasadzie jedynym mankamentem była miejscami bardzo śliska lub dla odmiany tępa podłoga.

I tak po 4 dniach ciągłego tańczenia zmęczeni ale zadowoleni udaliśmy się z powrotem na Chorwację na dalszy wypoczynek. Festiwal wspominamy bardzo miło, były to jedne z najlepszych warsztatów na jakich byliśmy i z pewnością jeszcze tam wrócimy :)

Wszystkie filmy z festiwalu (i nie tylko) można znaleźć na: http://pl.youtube.com/user/Grzmik
Organizatorzy festiwalu: La Milonga - www.lamilonga.it

Ceny
warsztaty: 1 lekcja - 25 euro, 2 lekcje - 45 euro, 3 lekcje - 65 euro, 4 lekcje - 85 euro, 5 lekcji - 100 euro, 6 lekcji - 115 euro; każda dodatkowa lekcja powyżej 6 - 15 euro.
milongi: 15 -25 euro, pakiet 4 milong w przedpłacie 55 euro
nocleg dla 2 osób: camping - ok. 22 euro, hotel ok. 70 euro